Polska - znikający punkt

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

v fragment„Polskość w stadium zaniku”, tak zatytułował swój ciekawy artykuł – opublikowany w Rzeczpospolitej w dniu 22 września br. - redaktor Piotr Gursztyn. Ucieszyłem się gdy go czytałem, bo zawsze to przyjemnie poczuć, że ktoś myśli podobnie, że to co widzę i czuje, nie jest tylko snem wariata wyrzuconego na boczny tor, lecz refleksja coraz powszechniejszą.

Za każdym razem, gdy łapałem się na tzw. radykalnym myśleniu, gdy przerażony słuchałem i słucham dawnych kolegów z opozycji, przychodzi mi z pomocą Wacław Berent polski pisarz – nieco zapomniany – opisujący w cyklu powieściowym wydanym tuż przed II wojna światową, degrengoladę polskich elit politycznych, która towarzyszyła Polsce prawie stale w jej historii.

Czy rzeczywiście dzisiejszy czas jest tak bardzo różny? Czy dzisiejszy upadek cywilizacyjny i kulturowy – potwierdzają go rankingi ONZ - naszego kraju jest czymś wyjątkowym? Czy polscy emigranci pracujący dzisiaj w Anglii są tak bardzo różni od swoich poprzedników z XIX czy XX wieku?

Nie sądzę – tego typu złudzenia, ze prawie wszyscy Polacy są patriotami wyparowały mi w młodości bardzo szybko gdy po przeczytaniu kilku wspomnień o poetyckich wspólnych pokojach w których pomieszkiwał mój ojciec, dowiedziałem się, że właścicielki tychże pokoji wspominają z nostalgią czasy rosyjskie, kiedy to „rubel” był mocny i można było za niego kupić lepiej i więcej niż za złotówki. Ile procent narodu polskiego miało w dupie polskość zawsze, teraz, wczoraj i przedwczoraj?

Sądzę, że jest to procent wyższy niż w Anglii czy Francji a to z tego prostego powodu, że jesteśmy narodem kulturowo podrzędniejszym. I dlatego sądzę, że red. Gursztyn popełnia błąd pisząc:

„Anglosasom trzeba tego zazdrościć. Uczyć się i naśladować. W czasie inauguracji ostatnich igrzysk paraolimpijskich ważnym momentem była recytacja fragmentu „Burzy" Williama Szekspira. - To niebywałe! Tyle cudownych istot! O jakże piękny jest człowiek. Nowy, wspaniały świat, w którym są tacy ludzie...! - usłyszały miliony ludzi wersy z dzieła napisanego cztery wieki temu. Ale mimo to będącego cały czas żywą literaturą. Budzącą emocje, zainteresowanie i będącą spoiwem dla ludzi z całego kręgu kultury anglosaskiej.
Nie do wyobrażenia jest ważna impreza w Polsce, którą zaczęto by deklamacją wersów „Odprawy posłów greckich". Jan Kochanowski jest dla nas skamieliną z lektur szkolnych.”.

Myślę, ze pisząc te zdania red, Gursztyn zapomniał o lekcji Gombrowicza, która warto przypomnieć, ale przed jej przypomnieniem należy stwierdzić dwa ewidentne fakty, które umknęły intelektowi autora „Polskość w stadium zaniku”; po pierwsze Szekspir i jego dzieła są spoiwem nie tylko kultury anglosaskiej, lecz całej kultury europejskiej, a nawet więcej, a wymienione wiersze Kochanowskiego w porównaniu z dramatami Szekspira to wprawki nieudolnego rzemieślnika słowa.

Gombrowicz dzielił kultury na pierwszorzędne – Anglia, Francja, Niemcy – i podrzędne do których zaliczał kulturę polską, ale dodawał, że jeżeli Polacy uznają, że ich kultura w stosunku do czołowych kultur jest podrzędna, jeżeli będziemy umieli wypowiedzieć z dumą ale bez fanfaronady tą ewidentną prawdę to wtedy wybijemy się na „pierwszorzędność”.

Niestety ten program kulturowy jest dla nas nie do przyjęcia – o czy świadczy przykład Szekspira i Kochanowskiego z artykułu red. Gursztyna -, chociaż każdy wie, że jest to czysta żywa prawda. Dlaczego? Jako wieloletni emigrant, musiałem się z tym problemem konfrontować codziennie. Codziennie bowiem dowiadywałem się, że mój kraj i to wszystko co o nim wiedziałem, jest w gruncie rzeczy pogardzany i nieznany, ze jego osiągnięcia w dziedzinie sztuki są kwitowane wzruszeniem ramion. Ten pogardliwy stosunek francuzów czy anglików do naszego narodu spróbowałem scharakteryzować w opowiadaniu „List”, którego fragment pozwolę sobie tutaj zamieścić :

"Twój list pisany w kraju tak odległym i tak mi nieznanym, że aż nierzeczywistym, doręczono mi dopiero dzisiaj, cztery miesiące po jego wysłaniu. Patrzę teraz na pierwszą kartkę i w prawym górnym rogu widze napis ‘’Varsovia – 15 października 1599 roku’’. Varsovia ? Gdzie to jest ? I co to za kraj Polska ? Te wszystkie niby państwa na wschód od Niemiec przypominają morskie fale, które się wysoko wznoszą by po chwili zmienić się w brudną piane wsiąkającą w nadbrzeżny piasek.

Dwa lata temu, po naszym rozstaniu, zadawałem sobie często pytanie, po co on wyrusza w tą podróż, przecież to niemożliwe, żeby w barbarzyńskich krajach, gdzie ludzie nie nauczyli się jeszcze pisać zawędrowała prawdziwa wiara w Chrystusa, żeby czytano tam dzieła naszego mistrza Kalwina i pisma innych Ojców Reformy. Z twego listu wynika, że się myliłem, choć nadal uważam, że nie całkowicie. Czy mieszkańcy kraju, gdzie drogi po kilkuminutowym deszczu zmieniają się w bagno w którym toną ludzie, bydło i powozy mogą się porozumieć z synem Europy jakim ty Bracie jesteś ?

Przecież sam piszesz, że rozmawiasz z włoskimi i niemieckimi kupcami, a polacy (czy tak pisze się to słowo) umieją tylko przytakiwać i powtarzać w innej formie, to co ty i powiedziałeś. Są naśladowcami, imitują nasze gesty i obawiam się, że nasze idee – jeśli cośkolwieg z tego rozumieją, co wielce wątpliwe – tracą w ich ustach sens.

Czasami próbuje wyobraźić sobie słowiańskie przestrzenie, ale pod przymkniętymi powiekami nie pojawia się żaden określony kształt, zasnute mgłą lasy, dotykające koronami drzew nisko zawieszonych chmur, stępy gdzie wszystko niknie w tumanach kurzu, unoszonego przez wiatr, a może przez tabuny koni, któż to wie ? Żadnego konkretu. Żadnej formy, nic o co można zaczepić wzrok. Gdzie ty przebywasz bracie ? I dlaczego tę magmę nazywasz Europą ? Czy dlatego, że poznałeś tam kilku księży mówiących po łacinie?”.


Stosunek Europy do nas ukształtował się i nie zmienił od wieków. Pogardzają nami co wywołuje u nas klasyczny bunt, a jednocześnie imitujemy ich życie i wzory kulturowe, myśląc, ze w ten sposób do nich dorośniemy. Nic błędnięjszego. III Rzeczpospolita to czas wielkiej i ogłupiającej imitacji i to dlatego mamy wrażenie, ze dzisiaj kultura polska jest w stadium zaniku.

Nasza kultura była przez wieki diametralnie – moim zdaniem – różna od kultury zachodniej Europy. Czym się różnimy od Europy, do której przystąpiliśmy ? Po co podkreślać różnice - lepiej, uwypuklać podobieństwa n.p kulturowe między obiema częśćiami Europy. Po cóż przypominać, że jedni są w większości protestantami, a drudzy katolikami ?

Czyż nie wystarczy stwierdzić, że wszyscy jesteśmy chrześćjanami ? Tak to prawda, ale jednocześnie wiemy, że protestantyzm zniszczył fundamenty społeczeństwa katolickiego i był decydującym czynnikiem powstania ery nowoczesności. Max Weber udowodnił, że najbardziej sprzeczny z doktryną katolicką dogmat o predestynacji miał decydujący wpływ na ukształtowanie się racjonalnej gospodarki kapitalistycznej.

M. Walzer w ''Rewolucji świętych'' wskazał, że angielscy purytanie założyli pierwsi w historii Europy organizacje rewolucyjną działającą w oparciu o radykalną ideologie, ich następcami i uczniami byli jakobini i bolszewicy, Kalwin stwierdzeniem, że ''wierze, że nie wiem czy jestem zbawiony czy potępiony'' stworzył podwaliny sceptycyzmu i agnostycyzmu co zawocowało przewrotem kartezjańskim w filozofii i w końcu czyż etyka Kanta - jak pisze L. Kołakowski - nie jest niczym więcej jak ''sekularyzacją antyuczynkowej teologi Lutra'' ?

To też prawda - i prawdą banalną jest, że nasza kultura uformowana została przez katolicyzm, który według Cz. Miłosza ''wspiera się /.../ na głębokiej wierze w zasadniczą dobroć świata, takiego, jaki wyszedł z ręki Boga, na bukolicznym dziedzictwie mieszkańców wsi''. I jeżeli jednocześnie wiemy, że jedną z najgłębiej zakorzenionych cech nowoczesnej umysłowości jest zwątpienie w dobro i odrzucenie niewinności, która zasługuje tylko na szyderstwo i wzgardliwy pełen pogardy śmiech to zasadnym staje się pytanie czy przypadkiem kultura polska nie jest - przynajmniej w jakimś zakresie - obcym ciałem w zachodniej cywilizacji ?

Z jednej strony radykalny pesymizm Lutra, Kalwina, Kanta z drugiej naiwny i niepoprawny optymizm, którego nie zdołały wyplenić żadne historyczne klęski. Dwa światy. Dwie religie. Dwie kultury. Jednak czy dążąc do osiągnięcia standartów zachodniej cywilizacji musimy jednocześnie akceptować relacje zachodzące między tą cywilizacją i podłożem religijnym z którego wyrosła ?

Postawmy kropkę nad i : dla wierzącego katolika zasadnicze osiągnięcia zachodniej cywilizacji wyrosły z fałszywej interpretacji chrześćjaństwa. Jak mam rozwiązać tą sprzeczność ? Akceptuje - ba niekiedy nawet podziwiam - większość ośiągnięć społeczno-politycznych zachodu i jednocześnie wiem, że fundamentem na którym są zbudowane jest błąd religijny ? Powie ktoś - postawa schizofreniczna i trudno się z takim twierdzeniem nie zgodzić.

Europa dla polskich katolików wychowanych w tradycyjnej wierze jest owianym tajemnicą jest intelektualnym wyzwaniem. Dzisiejszy czas to wojna wypowiedziana tradycyjnej kulturze polskiej przez zdegenerowane wzorce zachodniej kultury, które ukształtowały się wieki temu, dlatego mamy poczucie absurdu, dlatego ten atak jest tak gwałtowny i dlatego pierwszą jego ofiarą była pamięć po tragedii smoleńskiej, pamięć, która uśmiercono. Smierć a raczej wygwizdanie, oplucie pamięci ofiar tragedii smoleńskiej, jest pierwszym aktem zaniku polskości. Czy będą nastepne?

 

Piotr  Piętak

Drukuj E-mail