Czy polski film dokona rewolucji ekonomicznej w naszym kraju?

3d-300x182Historia kina i jego specyficznego języka estetycznego opartego głównie na montażu i kadrowaniu, przeniknęła do powstającego na naszych oczach nowego komputerowego metajęzyka. Kino zdeterminowało w zasadniczym stopniu rozwój narzędzi informatycznych internautów.

Dlatego filmy trzeba traktować dokładnie tak samo jak programy informatyczne i poddać je tej samej strategii marketingowej co produkty informatyczne. Rozwój ekonomii w dobie informatyzacji będzie w dużej mierze zdeterminowany faktem coraz większej cyfryzacji filmów, które już teraz budowane są w 90% przy pomocy technik informatycznych.

To co oglądamy w kinie nie jest już filmem tylko specjalnie przygotowanym przez informatyków zbiorem obrobionych przez wyrafinowane programy informatyczne zdjęć. Powtórzmy film jest programem informatycznym – a reżyser staje się powoli szefem projektu. Jest to rewolucja ekonomiczna, bowiem w dobie Internetu, film można sprzedawać w zupełnie inny sposób niż 50 lat temu. O formach sprzedaży filmu, o nowych możliwościach związanych z jego upowszechnieniem decyduje przede wszystkim specyficzny rynek produktów informatycznych na którym panują zupełnie inne prawa niż na tradycyjnym rynku przedmiotów materialnych.

{module Google reklama arty}

Sprzedajemy film jak strony internetowei

Jakie to prawa? Aby je omówić przeanalizuje strategie artystyczną S.Idziaka, który autora zdjęć do „Bitwy Warszawskiej 1920”. Zdaje on sobie doskonale sprawę z faktu, że w coraz większym stopniu – przenikające się wzajemnie – estetyki filmu i komputera będą decydowały o przyszłości kina i dlatego zaproponował by film został zrealizowany w technice 3D.

Sławomir Idziak w jednym z wywiadów stwierdził wręcz, że zgodził sie zrobić zdjęcia do filmu pod warunkiem, że będzie on kręcony w technice 3D. Argumentował, że przeżycia widza oglądającego film w tej technice są dużo mocniejsze niż w kinie płaskim. W 3D ‘’kino znów nabiera dynamizmu, znów pojawia się poczucie przestrzeni, bohater stojący na krawędzi dachu znów daje nam zawroty głowy’’.

Jaki wpływ będzie ten fakt – realizacji Bitwy Warszawskiej 1920 w technice 3D – miał na współczesnego widza ? Otóż wypada zauważyć – o czym w naszej publicystyce poświęconej ‘’Bitwie Warszawskiej 1920’’ wogle sie nie wspomina - , że technika 3D zatapia widza w zdjęciach i narracji dokładnie tak jak gry komputerowe angażują emocjonalnie internautę. Innymi słowy technika 3D jest kompatybilna z kulturą użytkownika gier komputerowych.

Trzeba jednak zawsze pamiętać, że bazą estetyki kultury gier komputerowych są techniki filmowe n.p to kino wprowadziło zasadę ruchomej kamery, która została zastosowana jako część technologii trójwymiarowej przeznaczonej do programów CAD (Computer Aided Design) pozwalających na symulowanie lotu i komputerowej obróbki filmów. W efekcie użytkownik komputera otrzymał coś w rodzaju ‘’wirtualnej kamery’’, której zdjęcia i działanie jest identyczne z techniką 3D. Podkreślam raz jeszcze ten fakt, że technika 3D współgra idealnie z kulturą gier komputerowych, które są niezwykle popularne wśród młodzieży (ale nie tylko).

Dlatego uważam, że film powinniśmy zacząć zanalizować dokładnie tak samo jak każdy inny program informatyczny i każdorazowo pytać czy odpowiada on końcowemu użytkownikowi czy jest dostosowany do jego wiedzy i kultury ? Twierdzenie : film jest programem komputerowym jest banałem, ale wyciągnięcie z tego faktu wniosków ekonomicznych i organizacyjnych banałem już nie jest.
We wspomnianym wcześniej wywiadzie S.Idziak, stwierdził, że widz współczesny ‘’.. patrzy na bitwę warszawską przez filtr setki innych filmów wojennych, które widział w życiu.

Może w przyszłości pojawi się dramaturgia interaktywna, w której widz – jak w grze – sam będzie „uczestniczył” w bitwie? (podk – moje). Widz będzie jednym z bohaterów, a przeciwko sobie będzie miał „prawdziwego” przeciwnika. Ale na razie to wciąż fotel w kinie, choć oczywiście mamy uczucie obecności na polu bitwy: że przeszywają nas bagnety, że ziemia z wybuchów sypie nam się w oczy. To bije po oczach. ‘’.

Otóż dramaturgia interaktywna jest – sądzę, że najważniejszym – paradygmatem kultury internetowej. Interaktywne wirtualne światy zbudowane z elementów kulturowej bazy danych w skład której wchodzą także filmy, wypełniają przestrzeń światowej pajęczyny i te nowe hybrydowe dzieła sztuki zbudowane na zasadach hipertextu są logicznym następstwem dramaturgii kinowej. Typowy scenariusz kina XXI wieku - jak pisze Manovich - zakłada udział użytkownika ‘’wewnątrz’’ przestrzeni narracyjnej, który wchodzi w interakcje z wirtualnymi postaciami i być może z innymi użytkownikami zmieniającymi fabułę.

Rzecz jasna można się spierać czy takie hipertextowe interaktywne scenariusze są rozszerzeniem kina czy teatru awangardowego, szczególnie polskiego. Niewątpliwie Kantor i Grotowski byli prekursorami sztuki interaktywnej w tym sensie, że dążyli do likwidacji podziału na widzów i aktorów scenę i widownie teatru. Jedno nie ulega wątpliwości : filmy, które umożliwią uczestniczenie – jak mówi S. Idziak – widza w bitwie, zlikwidują podział na aktorów i internautów, zakończą pewien etap w tworzeniu metajęzyka cywilizacji informatycznej.

Jak tego dokonać ? Jak włączyć widza do akcji ? Jak umożliwić mu tworzenie nowej ‘’Bitwy warszawskiej 1920’’ ? Sądzę, że pierwszym etapem, umożliwiającym tego typu sztukę, byłaby sprzedaż – za drobną opłatą - filmu w Internecie w formie umożliwiającej internautom jego zmianę itd. Innymi słowy – po okresie dystrybucji w kinach – producenci mieliby prawo sprzedawać kopie filmu w Internecie w wersji informatycznej. Zdaje sobie doskonale sprawę z trudności organizacyjnych i prawnych ale nie widzę przeszkód, by tego typu innowację wprowadzić.

Pójdę nawet o krok dalej : jeżeli traktujemy film jaka produkt informatyczny n.p jako stronicę internetową, to wtedy należałoby do dystrybucji filmu zastosować te same techniki marketingowe co do stronic internetowych. Wiadomo, że wiele firm sprzedaje za drobną odpłatą (5, 10 zł) tzw. szablony witryn internetowych, więcej niektóre przedsiębiorstwa – zgodnie z logiką ekonomi informacyjnej – proponuje potencjalnym klientom szablony za darmo. Nie widzę przeszkód by ten sam mechanizm zastosować do dystrybucji filmów : jeszcze przed oficjalną dystrybucja filmu na ekranach kin, można rozpocząć sprzedaż – za minimalną odpłatą – zajawek-szablonów filmu których długość wynosiłaby nie pięć minut lecz np. 45 min.

Oczywiście tego typu innowacja zmieniłaby diametralnie struktury organizacyjne odpowiedzialne za produkcje filmu, ale jednocześnie wzrosłoby zainteresowanie firm informatycznych i banków przemysłem filmowym . W takich warunkach wyrażenie przemysł informatyczny i przemysł filmowy byłyby tożsame, co doprowadziłoby w szybkim czasie do prawdziwej rewolucji ekonomicznej w naszym kraju.

Bowiem produkcja filmów – oparta na nowych zasadach, które opisałem powyżej – doprowadziłaby do stworzenia wielu miejsc pracy i to właśnie ona mogłaby by być czynnikiem modernizującym nasz kraj.

Piotr Piętak

Drukuj E-mail