"Tabloidyzacja" informatyzacji administracji publicznej

Czytając gazety szczególnie te jak „Rzeczpospolita” czy „Dziennik Gazeta Prawna”, które od czasu do czasu zajmują się informatyzacja administracji publicznej normalny człowiek przeciera oczy ze zdumienia, ponieważ, dziennikarze tych gazet nic nie rozumiejąc z tematu piszą na przykład teksty, dzięki którym aktualna władza załatwia – rękami „niezależnych dziennikarzy” swoje interesy.

Kilka miesięcy temu premier Tusk – pod wpływem artykułów publikowanych na łamach „Rzeczpospolitej” piętnujących korupcje panoszącą się ponoć w GUS - odwołał ze stanowiska prezesa tej instytucji prof. J. Oleńskiego, jednego z najwybitniejszych statystyków w Europie, który od kilku lat udanie reformował podległą mu instytucję wprowadzając nowe metody statystyczne i informatyczne, zmieniające w sposób fundamentalny zasady jej funkcjonowania.

Oficjalna przyczyna dymisji – to korupcja panosząca się w GUS m.in. dziennik „Rzeczpospolita”, podał, iż profesor wydał na podróż do Pekinu, New Yorku i Marsylii 100 000 tysięcy zł. Horrendum. Przestępstwo godne kary, której nie wolno już stosować. Tylko, że jak obliczyłem –ceny biletów, hoteli wyżywienia itd. – to albo prof. Oleński odbył te podróże pieszo albo nocował na dworcach albo intensywnie się odchudzał. Ten skandal wyjaśnił się niedawno kiedy to – anonimowy poseł PO powiedział dziennikarzowi tej samej „Rzeczpospolitej”, że nie ma obawy dług publiczny Polski nie przekroczy nigdy 55% PKB : „nie po to zmieniliśmy Prezesa GUS, by przekroczył”. I faktycznie dług publiczny wynosi 54,9%. Geniusze z PO. I naiwni dziennikarze z „Rzeczpospolitej”.

W ostatnich dniach opublikowano wyniki raportu NiK, który przeprowadził audyt wdrażania e-administracji w latach 2007 -2010. Wynik audytu jest zatrważający. 2,5 mld zł. miała w tym czasie kosztować informatyzacja polskiej administracji, plan nie został wykonany a w projektach nieskończonych, porzuconych i źle koordynowanych utopiono setki milionów złotych.

Co gorsza aby te projekty ukończyć trzeba będzie wydać z państwowej kasy 6 miliardów zł. Z zakończonych już protokołów NiK wynika, że w latach 2007 – 2010 nastąpiła prawdziwa katastrofa informatyczna w Polsce. Z 28 planowanych projektów działa tylko 5. 23 projekty nie funkcjonują nie działają a co gorsza nie wiadomo co robić by zadziałały. Państwo Tuska pobiło rekord nieudolności. Jednak najważniejszy jest fakt, że Komisja Europejska zaczyna nasze państwo karać za tą nieudolność i korupcję. Jak temu zaradzić – odpowiedź na to pytanie znalazł błyskawicznie redaktor „Dziennika Gazeta Prawna”, który w autorskim komentarzu autorytatywnie stwierdził :

„Jedynym wyjściem z tej ślepej uliczki jest outsourcing zadań państwa jego struktury. W ten sposób na początku lat 90 –tych w Kanadzie przygotowano reformę biurokracji. Eksperci określili najpierw główne zadania, później opracowali model funkcjonowania administracji, który realizowałby wyznaczone cele. W efekcie /…/ cał a administracja odchudziła się o 10% i na dodatek zaczeła działać bardziej efektywnie.”.

W tym wywodzie, z którego wynika, że system infrastruktury informacyjnej Kanady jest identyczny jak w Polsce, widać jak na dłoni imitacyjny charakter myślenia naszych dziennikarzy. W tym przypadku jest to całkowite bezmyślne poddanie się ideologii liberalizmu, która w ciągu ostatnich lat z z pojęcia outsourcingu uczyniła fetysz, dogmat bezdyskusyjny. Z artykułu redaktora „Dziennika Gazety Prawnej” wynika jasno, że nie wie on nic o outsourcingu i jego zastosowaniach w III Rzeczpospolitej.

Termin outsourcing jest sztucznym skrótem od wyrażenia outsider resource using oznaczającym wykorzystanie zasobów na zewnątrz. Wyróżniamy wiele rodzajów outsourcingu informatycznego, jednym z nich jest tzw. inter-sourcing, który polega na tym, że kilka podmiotów gospodarczych lub jednostek administracyjnych twprxy odrębny podmiot wyspecjalizowany w świadczeniu określonych usług lub wytwarzaniu produktów na rzecz uczestników porozumienia.Do takiej formy outsourcingu zaliczyć można Krajowa Izbę Rozliczeniową a więc instytucję, która zbudowała doskonale funkcjonujący system informatyczny, dzięki któremu nasze banki mogą naprawde w krótkim czasie dokonywać transakcji finansowych.

Inter-sourcing nie jest jednak stosowany przez firmy komercyjne i dlatego nasz autor nawet nie wie o jego istnieniu. To co rzuca się w oczy w rozumowaniu redaktora „Dziennika Gazeta Prawna”, to fakt, iż nie bierze on pod uwagę, że Polska jest członkiem UE, natomiast Kanada nie (jest ona tylko członkiem kontynentalnej unii celnej między nią, USA, Meksykiem). Stąd wniosek, że wszelkie analogie między Kanadą i Polską są mylne (co nie oznacza, że warto wiedzieć jak naprawdę funkcjonuje administracja w tym kraju).

Zasady funkcjonowania UE uniemożliwiają zastosowanie – na szeroka skalę - outsourcingu w administracji publicznej. Dlaczego ? Outsourcing systemów informatycznych e-administracji w warunkach integracji z systemami informatycznymi E-Europy oznaczać będzie pogłębienie luki kompetencyjnej między jednostką administracji odpowiedzialna za system a firmami informatycznymi gotowymi współpracować na zasadach outsourcingu.

Luka ta może okazać się tak duża że informacje posiadane przez obie strony nie wystarczą do podjęcia racjonalnej decyzji o tym co może, a co nie powinno być przedmiotem outsourcingu. Taką sytuację specjaliści nazywają asymetrią odpowiedzialności. W przypadku jej zaistnienia firmy informatyczne podejmować się będą działań przekraczających ich kompetencje prawne i ekonomiczne, a nawet informatyczne. Nie mam nic przeciwko outsourcingowi, jestem przeciwny natomiast bezmyślnej ideologii, któ®a – jakby powiedział Derrida czy Żiżek – nie rozumie już sama siebie.


Piore Piętak

Drukuj E-mail