Kongres Internetowego zniewolenia

5 marca br. odbędzie się – organizowany prze ministra Boniego - w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Kongres Wolności w Internecie. Inicjatywa – sama w sobie – wartościowa pod warunkiem, że byłaby ona potraktowana poważnie, gdyby tematy zaproponowane przez organizatorów miały ścisły związek z protestami młodych Polaków przeciwko porozumieniu ACTA – które przypomnijmy rząd polski podpisał i nie zamierza się z tego podpisu wycofać, czyli że te porozumienia faktycznie nadal popiera – innymi słowy gdybyśmy znowu nie mieli do czynienia z pijarową szopką mającą na celu zneutralizowania młodzieży, która aktualnie zbiera podpisy pod propozycja przeprowadzenia referendum w sprawie ACTA.

Dowód na to, że moje przypuszczenia są słuszne wisi na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, gdzie opublikowano tematy konferencji – nazwane „warsztatami” które odbędą się w trakcie kongresu. „Warsztatów” będzie trzy : warsztat 1 omówi temat : „Jaka umowa między twórcami, pośrednikami i odbiorcami? Warsztat 2 omówi temat : „Dzieci sieci i pokolenie filmu o 20:00” –Warsztat 3 omówi temat „Otwarty dostęp i biznes w sieci” Warsztat 4 dotyczyć będzie – „Demokracja 2.0” i spróbuje poruszyć oraz odpowiedzieć m.in. na pytanie : Jakie są potrzeby nowego obywatelstwa? Wnioski z warsztatów zostaną przedstawione na sesji plenarnej o 14:40. W jej ramach wysłuchamy też uwag Anthony’ego Williamsa, Kanadyjczyka, współautora światowych bestsellerów „Wikinomia” i „Makrowikinomia”.

Tyle informacje zawarte na portalu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, to co się rzuca w oczy przy lekturze tematów i próby zarysowania – przez organizatorów Kongresu - zawartości potencjalnej dyskusji to brak elementarnej wiedzy na temat funkcjonowania Internetu i jego specyficznej formy kulturowego i artystycznego istnienia. Aby nie być gołosłownym przeanalizujmy tytuł i zawartość warsztatu czwartego, który brzmi „Demokracja 2.0”, jest to tytuł, który w założeniu odwołuje się do Internetu 2.0 (Web 2.0) polegającym na ciągłym dialogu między internautami i politykami. Zapoczątkował to prezydent Obama.

 Internet 2.0 czyli Demokracja 2.0 natomiast to zapoczątkowanie demokracji interaktywnej polegającej na ciągłej wymianie opinii między internautami a politykami, innymi słowy to bezpośredni wpływ internautów na decyzje podejmowane przez polityków, wyrażone w referendach. Otóż te pojęcia – o których dyskusja trwa na całym świecie – jak „demokracja interaktywna” „dialogowa” czy „bezpośrednia” nie są używane przez urzędników ministra Boni. Dlaczego ? Otóż dlatego, że demokracja interaktywna miałaby miejsce wtedy gdyby kongres zorganizowało społeczeństwo obywatelskie i zaprosiło na niego przedstawicieli rządu. A nie odwrotnie.

Minister Bonii nie używa pojecia demokracja bezpośrednia ponieważ kojarzy się ono z referendum, którego przeprowadzenia w sprawie porozumienia ACTA domagają się Polacy. Władza panicznie boii się aktywności przeciwników porozumienia ACTA i dlatego robi wszystko by ich zneutralizować, stąd organizowanie przez biurokratów Kongresu Wolności w Internecie, który w zamierzeniu władzy jest – niczym innym – jak Kongresem Zniewolenia Internetu.

Nie chcę też poddawać analizie wyjaśnień urzędników o warsztatach, ponieważ jest to zlepek sloganów naprędce napisanych – przy pomocy techniki „skopiuj” „wklej” – przez doradców ministra Boni. Te wyjaśnienia przypominają bruliony licealisty mającego napisać referat na temat Internetu. Jednak nie można ominąć pojęć – użytych (z aprobatą ministra Boniego – jak mniemam) przez jego ekspertów, które przypominają najgorsze sowieckie wzorce nowo-mowy. Chodzi mi przede wszystkim o pojęcie „nowego obywatelstwa”, którym agitowano intelektualistów i młodzież na Kongresie Pokoju we Wrocławiu w 1948.

„Nowy obywatel” to obywatel sowiecki z powieśći „Hartowała się stal” – przypomnijmy ślepy kaleka na inwalidzkim wózku. Nie ma czegoś takiego jak „nowe obywatelstwo” mogą być ewentualnie nowe sposoby obywatelskiej partycypacji. Nic ponadto.  Jednak jest jeszcze coś gorszego, czytając tematy warsztatów – ktoś kto ma jakąkolwiek wiedzę o „światowej pajęczynie” – dochodzi do wniosku, że Kongres organizują amatorzy nie mający pojęcia o funkcjonowaniu Internetu i najważniejszych problemach związanych z jego pojawieniem się w naszym życiu. Tematy warsztatów są na poziomie pana Hołdysa.

Pijarowe słowa i absolutny brak umiejętności abstrakcyjnego myślenia, które uzmysłowiłyby organizatorom, że fundamentem każdego tematu związanego z Internetem (nawet w/w tematów) jest odpowiedź na pytanie : czy Internet jest dobrem wspólnym ? Czy pojawienie się Internetu nie doprowadzi do zredefiniowania „dobra wspólnego” – czy Internet jest tzw. „nowym dobrem wspólnym”. Nie chcę w krótkim artykule się wymądrzać, zainteresowanych tematem (także ekspertów ministra Boni) odsyłam do znakomitej pozycji dr. Justyny Hofmokl pt. „Internet jako nowe dobro wspólne” wydaną w 2009 r. przez Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne, jednak jedna uwaga jest konieczna:

młodzież na całym świecie protestowała przeciwko porozumieniu ACTA, dlatego, że traktuje Internet jako dobro wspólne. Bez poruszenia tego zagadnienia wszelka dyskusja będzie skutkowała biegunką biurokratycznych inicjatyw Boniego i Tuska czyli Kartą Praw Podstawowych Użytkownika Internetu, Kongresem Wolności.., obiecankami że w kilka tygodni przejrzy się i uchwali na nowo wszystkie ustawy, które mają styczność z funkcjonowaniem Internetu ; takie obiecanki dowodza, że zarówno premier i minister nie wiedzą w jakich czasach i jakim państwem rządzą. Na koniec jeszcze jedna uwaga : na Kongresie wysłuchamy też uwag Anthony’ego Williamsa, Kanadyjczyka, współautora światowych bestsellerów „Wikinomia” i „Makrowikinomia”. To wspaniała informacja – problem jednak w tym, że żaden z tematów nie porusza problemu „wikinomii” czy raczej „produkcji partnerskiej” czyli zaproszenie wybitnego ekonomisty ma się nijak do tematyki poruszanej na Kongresie.

 

Piotr Piętak

Drukuj E-mail