Przypomnę tylko – bo często czytelnicy oskarżają mnie o jakąś obsesję względem przemiłego prezesa PiS z którym kiedyś w latach 80 – tych prowadziłem długie i ciekawe dyskusje i którego osobiście bardzo lubię - , że bardzo bym chciał żeby J. Kaczyński został na wieczność przywódcą polskiej prawicy pod jednym wszakże warunkiem : aby ta prawica miała jakieś szanse zwycięstwa w jakiś wyborach aby nie przegrywała cały czas i aby jej wyborcy nie mówili że przegrana to wygrana czyli aby nie uprawiali typowego polskiego mistycyzmu a la Słowacki, który w klęskach widzi zwycięstwo.
Niestety ten kto wmawia mi, że porażka to zwycięstwo, że jest bardzo fajnie bo prezes PiS po raz kolejny oddał władze bez walki PO ; gdyby te wybory chciał wygrać to by je wygrał - ale walnął kilka słów o Merkel i utracił od 5-8% centrowych wyborców nie wspominając o przedsiębiorcach eksportujących swoje towary do Niemiec, ten mija się ze zdrowym rozsądkiem. Pytanie więc – które zadał sobie Cymański w sposób lekko metaforyczny brzmi : dlaczego J. Kaczyński oddał dwa razy z rzędu władzę postkomunistycznej oligarchii ? Teoretycznie istnieje kilka odpowiedzi, rozpatrzę tylko dwie :
- J. Kaczyński jest agentem postkomunistycznej oligarchii – hipotezę ta potwierdza w jakimś stopniu mianowanie przez niego ministrem MSWiA J. Kaczmarka czyli ewidentnego agenta postkomunistów. Jednak na taką supozycje elektorat PiS –u zawyje: jak to nieomylny wódz agentem? Rzeczywiście przykrość, ale niestety politolodzy wychowani szczególnie w jego szkole, której paradygmat brzmi : wszystkim w Polsce rządzą agenci, muszą taką hipotezę rozpatrywać.
- J. Kaczyński boi się sprawować władzę ponieważ wie, że nie umie jej sprawować. Prezes PiS wie, że jest nieudacznikiem i dlatego władzę oddaje w ręce PO.
Pytanie jakie trzeba sobie postawić - Ziobro i jego kumple stawiają je coraz śmielej – brzmi : po co J. Kaczyński jest prezesem jeżeli wie, że nigdy za jego prezesostwa PiS nie zdobędzie włądzy?
Piotr Piętak