Otwieram rano radio i słyszę, że rząd premiera Tuska postanowił podnieść płacę minimalną do 1501 zł. Przecieram oczy ze zdumienia, bo poprzednia informacja radiowego dziennika omawiała skutki degrengolady francuskiej ekonomii i prawdopodobne bankructwa francuskich banków które przez lata lekką ręką pożyczały pieniądze rządowi greckiemu.

Wczoraj natomiast przeczytałem, że eksport polskich wyrobów do Niemiec gwałtownie zmalał, a każde dziecko w Polsce wie, że nasza gospodarka funkcjonuje nadal tylko dzieki temu eksportowi. Czy rząd tego nie wie ? Czy premier Tusk naprawdę musi – jak poprzednio premier Miller obiecywać nam gruszki na wierzbie ? Przecież każdy kto umie liczć do dziesięciu wie doskonale, że podwyżka płacy minimalnej w czasch kryzysu jest po prostu niemożliwa.

Więc po co te obiecanki-cacanki. Polska kampania wyborcza przypomina coraz bardziej teatr absurdu – w którym zresztą polscy autorzy byli mistrzami – ma się wrażenie słuchając Tuska czy J. Kaczyńskiego, że żyjemy w Polsce czyli nigdzie jak pisał klasyk groteski  A. Jerry na początku XX wieku.

 

Piotr Piętak {jcomments on}