Od mniej więcej 20 lat jesteśmy świadkami pochłaniania wszelkich rodzajów ludzkiej aktywności przez reklamę, której zadaniem podstawowym jest zamienienie sztuki, polityki sportu w czystą formę pozbawioną jakiejkolwiek treści. Wszystkie obecne formy aktywności zmierzają nieuchronnie do reklamy a proces ten widoczny jest szczególnie w polityce.
Nie wszyscy pamiętamy, że działalność reklamowa i propagandowa zakrojona na szeroką skalę rozpoczęła się wraz z rewolucja październikową. To bolszewicy byli pierwszymi fachowcami od reklamy, którzy zdobyli władzę dzięki sloganami nie mającymi - w dodatku – nic wspólnego z ich ideologią. Bolszewicy byli geniuszami reklamy : dwa slogany - „pokój bez aneksji” oraz „dekret o ziemi” podbiły serca rosyjskiego ludu, który nie wiedział, że pierwszy slogan był autorstwa anarchistów a drugi lewicowych eserów.
Dlatego gdy piszemy dzisiaj o reklamie to nie możemy zapominać, że jej twórcą był Lenin, Trocki Radek a człowiekiem, który doprowadził jej funkcjonowanie do perfekcji był Stalin. Wszyscy fachowcy od pijaru i reklamy są uczniami Lenina. Ktoś kto zna historię Rosji Sowieckiej w sloganie PO „Polska w budowie”, rozpozna od razu rękę i kamerę genialnych komunistycznych pisarzy i reżyserów opiewających budowę n.p kanału białomorskiego przy którym – drobnostka – zginęło kilkaset tysięcy zamęczonych i zagłodzonych chłopów.
Ileż przebojów stalinowskich zaczynało się od słowa „budujemy” ? Zaiste pijarowcy rządu PO są do szpiku kości zsowietyzowani co świadczy o ich profesjonalizmie. Reklama (także propaganda) to forma bez treści i tym właśnie był komunizm w którym zniknęła różnica między ekonomia i polityką czego wyrazem było powstanie propagandowej nauki nazywanej „ekonomia polityczną”. Nie zamierzam – bynajmniej krytykować – rządu Tuska za naśladowanie sowieckich wzorców, jak już napisałem, to że jego doradcy od reklamy odwołują się do propagandy bolszewickiej świadczy o ich profesjonalizmie i znajomości historii.
Jednak siła fascynacji wzorców reklamy wypracowanej przez Lenina, Trockiego i Stalina została jej odebrana przez inny rodzaj języka, który ma postać w jeszcze większym stopniu uproszczoną, jest zatem bardziej skuteczny : jest to język informatyki. Niektórzy znawcy reklamy – n.p Jean Baudrillard – twierdzą, że informatyzacja propagandy i reklamy zmierzająca do jeszcze większego uproszczenia przekazu może podważyć niepodzielne władztwo komunistów w dziele zdobywania władzy.
Piotr Piętak
Komentarze
trochę Pan przesadzil w przypisaniu komunistom pojęcia "ekonomia polityczna". Cala wielka tradycja klasycznej ekonomii od Smitha byla "polityczna" w treści czyli spoleczna lub ogónospoleczna, a w formie jako ekonomia polityczna występowala od XIX wieku. Ekonomia nie jest jak chcieliby postneoliberalo wie nauką z zakresu prakseologii tylko nauką stricte spoeczną, co ongiś dobitnie podkreślano nazywając ją polityczna. Natomiast marksizm-leninizm używal z upodobaniem tego określenia, gdyż odwolywal się do Marksa, który wyrósl w tradycji ekonomii klasycznej. Dzisiejsza postekonomia jak ognia boi się określenie "polityczna" i nazywa się oficjalnie "ekonomią" - "Ekonomics", by unieważnić ten elementarny fakt, iż jest nauką stricte spoleczną, czyli nauką mówiącą o procesach gospodarczych prowadzony z punktu widzenia interesów wielkich grup spoecznych, w tym narodów. Próba wykastrowania ekonomii z jej spolecznego, czyli ongiś politycznego charakteru, to próba ukrycia pytania "w czyim interesie" i "dla kogo" jest to zysk, dla kogo strata itd.
Pozdrawiam
W. Blasiak
W. Blasiak
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.