Start Porozumiewawczarnia
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Porozumiewawczarnia 4.0 out of 5 based on 1 votes.

porozumiewawczarnia

Na początku kilka słów na temat – zgrzytającego w uszach i trudnego do wymówienia tytułu książki. „Porozumiewawczarnia” ten neologizm autorstwa polskiego poety Mirona Białoszewskiego  jest poetyckim skojarzeniem dwóch słów: porozumiewania się i mrowiska (lub mrówek) i opisuje w idealny sposób współczesny nam świat elektronicznych mediów i jego szczytowe technologiczne osiągniecie jakim jest niewątpliwie Internet.

 

„Sieć sieci” – jak nazywają Internet informatycy – miała ograniczyć władze monopoli i odświeżyć demokracje czy nawet ułatwić jej wprowadzenie w tych krajach gdzie rządziły komunistyczne czy wojskowe dyktatury, miała  wpłynąć na prezentacje spraw i opinii w ramach dyskursu publicznego.

 

Każdy użytkownik "światowej sieci" mógł doświadczyć bycia potencjalnym mówcą, a nie tylko biernym słuchaczem czy czytelnikiem. Według opinii Sądu Najwyższego USA, wyrażonej pod koniec lat 90. XX wieku:

Korzystając z czatów, każda osoba wyposażona w linię telefoniczną może zostać heroldem miejskim, którego głos będzie rozbrzmiewał dalej niż z jakiejkolwiek mównicy. Dzięki witrynom internetowym, masowej korespondencji elektronicznej i grupom dyskusyjnym, każda osoba może zostać autorem broszur polemicznych

 

Co zostało z tych nadziei na demokratyzującą i kontrolującą media rolę Internetu - po więcej niż dziesięciu latach jego funkcjonowania?

 

Pesymiści są zgodni, że z pierwotnych marzeń hippisów - ich egalitarny i wolnościowy system wartości przyczynił się w decydujący sposób do powstania i upowszechnienia "światowej pajęczyny" - o globalnej, elektronicznej wiosce, w której każdy zabiera głos w sprawach publicznych, zostało niewiele lub zgoła nic. W Internecie mamy do czynienia z nadmiarem informacji - za dużo opinii, spostrzeżeń i punktów widzenia uniemożliwia ich ogarnięcie, co w konsekwencji prowadzi do coraz większego szumu informacyjnego.

 

Internet  -  syntetyczne mrowisko

Wszechobecność informacji przy jednoczesnym braku - to opinia Cassa Sunsteina z Republic.com - ośrodków jej integracji doprowadzi do fragmentaryzacji dyskusji polegającej na tym, że jednostki będą postrzegać świat przez witryny dostosowane intelektualnie i emocjonalnie tylko do ich własnych potrzeb, co wyeliminuje możliwość dyskusji z odrębnym punktem widzenia. Fragmentaryzacja dyskursu publicznego może doprowadzić w efekcie do skrajnej polaryzacji. Kiedy bowiem informacje i opinie są wspólne jedynie dla grup podobnie myślących ludzi, zaczynają oni wzmacniać je wzajemnie nie dopuszczając poglądów alternatywnych. Dyskurs publiczny coraz bardziej się radykalizuje, co może doprowadzić do zaniku społecznego dialogu. Globalny, elektroniczny raj – jak z wdziękiem zauważył jeden z internautów - zmienia się  powoli w kulturową pustynię, po której grasują hordy barbarzyńców uzbrojonych w niewidoczne gołym okiem komputery.  „Światowa pajęczyna” jak nazywają specjaliści Internet, po okresie początkowej euforii, zaczyna coraz bardziej przypominać świat pracowitych owadów, w którym człowiek doprowadzony przez media do ślepoty, zmienia się powoli -  za sprawą sztucznych organów, zmian genetycznych i podłączenia obwodów informacyjnych do jego mózgu – w syntetyczna mrówkę, całkowicie sterowalną przez otaczającego go zewsząd ekrany, które pełnia rolę „technologicznego instynktu”.

 

Informatyczna tresura

Dla mojego syna ekran jest głównym elementem życia, gdy ja bawiłem się misiem on stukał w przyciski gameboya, i z zapałem przygotowywał się do życia w którym prawie wszystkie,  relacje miedzy ludźmi  są stosunkami między monitorami. Ja patrzę na komputer, on stwierdza, że komputer patrzy na niego. Dla niego hipoteza amerykańskiego naukowca, że  : „rozwój maszyn, którego kulminacją jest komputer, w sposób nieunikniony prowadzi do uświadomienia sobie, że te same teorie, które służą do wyjaśnienia działania urządzeń mechanicznych, sa także przydatne do zrozumienia zwierzęcia ludzkiego – i vice versa, jako, ze zrozumienie mózgu człowieka rzuca światło na naturę sztucznej inteligencji”, jest czymś naturalnym, weryfikowanym pozytywnie w każdej godzinie jego życia. Innym słowy dla dzisiejszej młodzieży i dzieci Internet jest oczywistością . Jednak dla ich rodziców, jest on wynalazkiem produktem ludzkiej kultury i nauki, tym bardziej czymś niezwykłym, ze jego ekran –w przeciwieństwie do telewizji – prowadzi z nami dialog i wymaga od nas nie tylko umiejętności technicznych ale także wyobraźni. W XXI wieku żyją obok siebie z jednej strony pokolenie    – autor  do niego należy - , które gdzieś w połowie szkoły podstawowej zobaczyło po raz pierwszy na oczy telewizje (i każdy z nas zapamiętał ten moment na całe życie) z drugiej zaś pokolenie, które od kołyski poddane jest ostrej tresurze polegającej na ciągłym używaniu klawiatury i monitora gameboya, Playstation czy Nintendo co jest okresem przygotowawczym do współczesnych „postrzyżyn” czyli zakupu komputera i podłączenia go do Internetu.. Żyjemy w czasach dyktatury ekranu, który wyposażony w tysiące niewidzialnych informatycznych programów napisanych  (zgodnie z nakazem Chrystusa : „Niech mowa wasza będzie : Tak, tak, nie, nie”) z ciągu miliardów zer i jedynek, zaprogramowuje nasze gusta ekonomiczne, seksualne, polityczne. Jesteśmy jego niewolnikami. Jego czy tych, którzy te programy napisali ?

 

Nowy wspaniały świat

Ten opis czy porównanie grzeszy być może przesadą ale jest faktem, że filozofowie mediów twierdzą jednoznacznie, że kondycja człowieka w świecie współczesnym zmienia się radykalnie nie tylko zresztą za sprawą elektronicznych mediów ale także trybu życia który skazuje jednostkę na wieczny nomadyzm, żyje ona w kolejkach podmiejskich, autobusach, metrach i niezależnie czy jedzie czy czeka aż wsiądzie do jakiegoś pojazdu, nie ma stałego miejsca, jest – by użyć pojęcia upowszechnionego przez Simone Weil – coraz bardziej wykorzeniona przez nadmiar wirujących wokół niej obrazów i wieczny ruch w jakim się znajduje  doprowadza ją do utraty jakichkolwiek punktowi  odniesienia do swego otoczenia. Jest wirtualno-elektroniczna dezorientacją. Ten postępujący aktualnie i  trochę już nużący pesymizm jest jednak dlatego ważny, że kontrastuje z hiperoptymizmem ludzi budujących w latach 80-tych i 90-tych XX wieku świat technologicznej utopii, która dzięki elektronicznej komunikacji miała umożliwić  ludziom zbudowanie sprawiedliwszego świata. Wtedy naiwny optymizm poetów-hippisów, był trochę śmieszny trochę wzruszający, szczególnie gdy wyobrażali sobie w marzeniach najbliższą przyszłość :

Czasami marze

(im szybciej to nastąpi tym lepiej)

o cybernetycznej prerii

na której komputery z ludźmi i zwierzętami

żyją w odwiecznej harmonii jak krople słońca

rozbłysłe na tle porannego nieba

 

pisał Richard Brauning- hippis , anarchista  i poeta , nie wiedząc, że jego kolega z Polski kilkadziesiąt lat wcześniej wyśmiał w satyryczno-lingwistycznym wierszu marzenia amerykańskiej młodzieży o „nowym wspaniałym świecie”

 

Polscy poeci - prekursorzy języka Internetu

a ciąg ?

na smyczy

radarowa smocz

taka sucz sztuczna

nylonozawsze

nykoń

rola uprawiana przez funkcje

rży …yix

mrówka pszczoły

porozumiewawczarnia

Miron Białoszewski , poprzez ucinanie znanych wyrażeń np. zamiast – a ciąg dalszy – poeta pisze : „a ciąg ?” , tworzy bełkotliwy język-skrótów – godny społeczeństwa pszczół czy mrówek -, którym zaczynamy coraz częściej porozumiewać się w Internecie. Jego wizja przyszłości przedstawiona w latach 50-tych XX wieku zaczyna się realizować w tej chwili gdy miliony ludzi w każdej  sekundzie wali w klawiaturę komputera próbując – bezskutecznie – albo się porozumieć z kimś nieznanym albo powiedzieć coś od siebie o czymś co zobaczył przed chwilą na ekranie który jest jednocześnie białą niezapisaną kartką papieru. Co pisać gdy się już zapomniało czytać ? Co pisać jeżeli już nie umie się rozmawiać twarzą w twarz ? Nie musimy już umieć czytać pisać,  dzięki  internetowej encyklopedii Wikipedia i dwóm funkcjom  „wytnij” i „wklej” wiemy i umiemy wszystko. Wiec wycinamy i wklejamy zmieniając się w rżące ze śmiechu funkcje „yix”. Nie ma  nikogo, kto mógłby ostrzec nas przed staczaniem się – po równi pochyłej – do hali fabrycznej z napisem : „Porozumiewawczarnia”.   Nie ma już artystów. Kiedy technika – dzięki komputerom – stała się sztuką wszyscy zamieniamy się w „inżynierów dusz ludzkich”, jak nazwał pisarzy Stalin. Internet – genialna maszyna ,dzieło nauki , techniki i wyobraźni  przejechał po nas jak ogromny walec niwelując różnice między ludźmi. Wszyscy ludzie są tacy sami. Wszyscy są lub mogą być artystami (nic łatwiejszego pod słońcem)  i dlatego artystów już nie ma, być może się mylę – bardzo bym chciał się mylić, ale nie widzę nikogo kto ma talent czyli umiejętność bycia sobą, , nie ma nikogo kto miałby odwagę napisać :

Cokolwiek powiem może powiedzieć kto inny

Jestem jak radio gadam wieloma głosami

Jestem próżnią przez którą przebiegają fale

Może jestem czymś więcej ale nie mam okazji

 

Jesteśmy próżniami przez które przebiegają fale i tą prawdę o dzisiejszych obywatelach społeczeństwa informacyjnego, napisał pół wieku temu Adam Ważyk polski poeta. Być może po raz pierwszy w historii ludzkości przeżywamy okres do którego klucze tworzyli właśnie poeci i artyści sprzed kilkudziesięciu lat. Ten fakt, że wiedza o teraźniejszości i przyszłości, która ludzi coraz bardziej niepokoi, zapisana jest najprawdopodobniej w zapomnianych już dawno, butwiejących na strychach i w piwnicach tomikach poetyckich i eksperymentalnych powieściach, których żaden czytelnik do końca nie przeczytał, dociera powoli i z wielkimi oporami do umysłów badaczy i naukowców. Jeżeli nie poznamy przeszłości od której cywilizacja współczesna nas skutecznie separuje to nigdy jej nie zrozumiemy.

 

Aleksander Marłot

 

CDN.

Dodaj komentarz