|
Destrukcja informatyczna III Rzeczpospolitej nabiera tak szybkiego tempa, że może to skończyć się paraliżem struktur administracji publicznej a co za tym idzie paraliżem państwa. Nikt w rządzie - a już w szczególności – ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie administracji nie zdaje sobie sprawy, ze naszemu państwu grozi w każdej chwili –wiem, że brzmi to przesadnie, ale przesadą co za chwile udowodnię nie jest – prawdziwa katastrofa informacyjna. Dlaczego minister administracji i informatyzacji (zwanej teraz „cyfryzacją”) w rządzie premiera Tuska nie dostrzega powagi sytuacji? Więcej… Dodaj komentarz
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy obywatele III Rzeczpospolitej zetknęli się osobiście z zjawiskiem, które fachowcy coraz częściej nazywają załamaniem się informacyjnych podstaw funkcjonowania państwa. Kryzysy te odczuwają coraz boleśniej na własnej skórze obywatele, którzy ze zdumieniem stwierdzają, że obieg informacji w strukturach rządowych i samorządowych nie funkcjonuje co zagraża bezpośrednio ich życiu i zdrowiu. Klasycznym przykładem jest brak leków dla chorych na raka spowodowany załamaniem się obiegu informacji między szpitalami samorządami i administracja rządową. Ze zdumieniem dowiedzieliśmy się, że szpitale nie maja obowiązku informować o niedoborach leków ani Ministerstwa Zdrowia ani NFZ. Wyobraźmy sobie, że w Rzeczpospolitej Polski za króla Kazimierza Wielkiego burmistrz Poznania czy Krakowa nie informuje króla o wybuchu epidemii dżumy.
Komitet ds. Cyfryzacji opublikował komunikat w sprawie wydawani dowodów biometrycznych, który jest oficjalnym przyznaniem się rządu premiera Tuska do faktu, że rządzili nami przez ostatnie 5 lat i rządzą nadal kompletni amatorzy, których jedynym celem jest udawanie przed samymi sobą i opinią, że sprawują jeszcze władze, chociaż każdy wie, że to nie Minister Boni podejmuje decyzje tylko doradcy wielkich firm w interesie których, podjęto te kuriozalne i szkodliwe dla państwa decyzje. W komunikacie czytamy m.in.
Minister Boni zapowiedział stworzenie za swoich rządów Polska 2.0. Nie widomo o co chodzi i po co ta głupia nazwa, ale – jak mówi ludowe porzekadło – jeśli nie wiadomo o co chodzi to znaczy, ze chodzi o pieniądze. Moim zdaniem jednak lansując absurdalny projekt - godny kraju w którym państwo nie funkcjonuje, minister chce także (oprócz podarowania IBM, Asseco, HP kolejnych kilka miliardów złotych) przejść do propagandowego ataku a przy okazji zagadać katastrofę informatyczną, która przeżywa Polska.
Minister Boni jest kochany przez wszystkich, jest wzorcowym przykładem ekipy Tuska ; informatyzacja, którą zarządza jest dla niego dziedziną tak nieznana jak dla Kolumba nieodkryta Ameryka, ale nic to, minister się nie zraża – likwiduje informatyzację powołuje do życia dział „cyfryzacji” na której zna się jak mało kto. Minister wie jedno – ludzie od wieków lubią jak władza się zbliża do ludu, pochyla z ciekawością nad niedolą czy to małorolnych chłopów czy internautów w postkolonialnym kraju jakim jest Polska. |
|
|