Dlaczego zamordowaliśmy Amy Winehouse?

Kim była ta dziewczyna, która na estradzie świata wyśpiewała swoje życie, swój los i swoje odejście, która była i już pozostanie na zawsze symbolem śmierci współczesnej cywilizacji? Ofiarą mediów czy kozłem ofiarnym, który swoją odegraną na scenie śmiercią podtrzymuje je przy życiu?

Amy Winehouse miała głos magiczny, słuchając „Back to Black” zanurzamy się w środku świata przepojonego smutkiem i utratą poczucia realności. Toniemy. 

„Back to Black” jest pieśnią religijną. Jest bezsensownym buntem przeciwko światu w którym nie ma żadnej nadziei, bo nie ma w nim nawet pytania o Boga, bo pytanie o sens tego co przeżywamy przywróciłoby nas życiu, ale nie wiemy nawet jak je zadać. Jest tylko rozpacz, która w słowach definiujących nasz świat: „Ja jestem małą monetą toczącą się pomiędzy ścianami” – znika w źródlanym głosie Amy. Rozpacz i beznadzieja wyśpiewana krystalicznym – jak szum strumienia – głosem przywraca nas na moment materialnemu świata.

Przez jej głos przebija się w doskonałej formie to co bezpowrotnie utraciliśmy: rzeczywistość. „Back to Black” jest wspomnieniem świata, który umarł, słuchając głosu Amy dotykamy na chwilę cienia rzeczywistości. Wielka sztuka – nie waham się użyć tego słowa – przywraca nas zawsze życiu. Jak oddać słowami magię jej głosu, jej talentu, jej rozpaczy?

W „Back to Black” mówi o sobie:

{youtube}TJAfLE39ZZ8{/youtube}

„Ja, z uniesioną dumnie głową
Z moimi suchymi łzami
żyłam bez mojego faceta

Kocham cię tak mocno
ale to nie wystarcza
Kochasz wciągać, a ja kocham przypalać
Życie jest jak rynna
Ja jestem małą monetą toczącą się pomiędzy ścianami

Pożegnaliśmy się jedynie słowami
umierałam setki razy
Wróciłeś do niej
A ja wracam do...

Żałoby, żałoby, żałoby, żałoby, żałoby, żałoby, żałoby..”.


Czy można porównywać brzmienie, barwę jej głosu do poezji? A jeśli tak to do jakiej?

Polski poeta J. Czechowicz napisał przed II wojną światową wiersz który kończył się następującym wersem:

Jeleń stoi u źródła, struga szepce ave

Wers krystalicznie czysty jak łza, ale łzy Amy są suche – ich strumień zmienia się w głos, w jezioro bez kropli wody w którym przegląda się oślepły człowiek. Kto dzisiaj stoi u źródła? Sucha łza. Co szepce struga? Nic.

Powtórzmy: kim była ta dziewczyna, która na estradzie świata wyśpiewała swoje życie, swój los i swoje odejście, która była i już pozostanie na zawsze symbolem śmierci współczesnej cywilizacji? Ofiarą mediów czy kozłem ofiarnym, który swoją odegraną na scenie śmiercią podtrzymuje je przy życiu?

Media przypominają mitycznego potwora, któremu pogańskie plemiona ofiarowują młode dziewczyny i młodych chłopców i z zaciekawieniem przyglądają się jak ten zagłaskuje je na śmierć. Amy, Morrison, Lennon, Joplin, Hendrix.
Oto lista (niepełna) tych, których ciśnienie rozerwało na strzępy.
Oto lista tych, których zamordowaliśmy.
Amy wyśpiewała narodziny śmierci medialnej cywilizacji.

 

Piotr Piętak {jcomments on}

Drukuj E-mail