TVN - maszyna do manipulacji

Napisane przez mediologia, .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Czy dzienniki telewizji TVN nadawane o godz. 19.00 są serwisami informacyjnymi czy raczej programami reklamowo-rozrywkowymi? Dlaczego je oglądamy? Aby się czegoś dowiedzieć o Polsce i świecie, czy aby podziwiać nienaganny makijaż pani Walter i dyskretnie rozpiętą bluzkę pani Pochankę?


Urodę prezenterek czy (któż by w to wątpił) światowy poziom montażu i kadrowania, najwybitniejszych profesjonalistów w Europie Wschodniej? Dzienniki TVN nie są – jak niektórzy sądzą – manipulacją czy deformowaniem rzeczywistością, tego typu podejrzenia świadczy tylko, że posłowie PiSu nie mają zielonego pojęcia o funkcjonowaniu społeczeństwa informacyjnego w dobie globalizacji. Dziennikarze, reporterzy TVN są nienagannie wykształceni i wiedzą doskonale, że coś takiego jak „rzeczywistość” nie istnieje. Ich profesjonalizm podziwiałby Orwell czy McLuhan twórca sloganu, że „komunikat jest komunikatem”.

Dziennikarze TVN zweryfikowali pozytywnie hipotezę francuskiego naukowca Baudrillarda, że: „świat jest doskonałą iluzja”. Fachowcy od wirtualnej rzeczywistości czy raczej teatru symulacji jaki nam fundują codziennie TVN o godz. 19.00 reżyserują „iluzje” w perfekcyjny sposób. Dziennik TVN zawiera przeciętnie siedem informacji!!!

Dziennik TVN trwa 25 minut a z tego wynika, że na przekazanie jednej informacji poświęca się prawie 4 minuty ! Dla porównania w dzienniku TVP1 z godz. 20 jedną informacje przekazywano 2 minuty. Jeżeli jedną informacje przekazywano w ciągu 4 minutowego filmu opatrzonego komentarzem dziennikarza, złożonego z krótkich wywiadów i kilku odrębnych scen w różny sposób kadrowanych, to nie mamy do czynienia z przekazaniem informacji tylko z wyświetleniem filmu krótkometrażowego, który z definicji utrudnia czy nawet uniemożliwia asymilacje informacji przez telewidza.
Te dzienniki coraz częściej wypełnione są prowokacją dziennikarską. Prowokacja medialna może mieć poważne konsekwencje ekonomiczne i polityczne. Wystarczy np. przez dyspozycyjne środki masowego przekazu upowszechnić informację, że "w kraju X istnieje zagrożenie pryszczycą" (co jest prawdą, gdyż o każdym kraju można tak powiedzieć), aby uzyskać społeczne przyzwolenie i zgodę organizacji międzynarodowych na zablokowanie eksportu wszystkich produktów rolnych z tego kraju. Warunkiem skuteczności prowokacji informacyjnej jest monopol lub wystarczająca dominacja w systemach upowszechniania informacji. Wtedy prowokacja informacyjna jest najtańszym i najskuteczniejszym sposobem sterowania zachowaniami grup społecznych, a nawet całych społeczeństw. W przypadku prób weryfikacji informacji upowszechnionych w wyniku prowokacji dziennikarskich, można zawsze uniemożliwić weryfikację zasłaniając się tajemnicą dziennikarską, prawem do nieujawniania informatorów i źródeł informacji.


Manipulacji informacją dokonuje się zawsze w czyimś interesie i prawie zawsze ktoś jest jej ofiarą. Rozważmy następującą informację: "Stocznia X jest w znakomitej kondycji finansowej. Kurs jej akcji znacznie wzrośnie w najbliższym czasie". Jeżeli nie mamy możliwości zweryfikować tej informacji - a z definicji nie mamy, ponieważ nie znamy przyszłości - i przyjęlibyśmy, że informacja jest zgodna z prawdą, to zapewne zechcielibyśmy ulokować nasze oszczędności w akcjach lub obligacjach tego przedsiębiorstwa. Podjęlibyśmy więc decyzję o zakupie akcji lub obligacji, tak jak np. zrobił to zarząd Związku Artystów Scen Polskich, kupując za sumę 8 mln zł w kwietniu 2002 r. obligacje Stoczni Szczecińskiej, która już w czerwcu tegoż roku okazała się bankrutem i została zlikwidowana.

Celem takiego preparowania informacji przeznaczonej do konsumpcji jest minimalizacja wysiłku konsumenta informacji. Czy to tylko przypadek, że politycy w naszym kraju reklamują szeroko mecze piłki nożnej, w których biorą udział? Nie. Oni doskonale wiedzą, że formy odwzorowania informacji, wypracowane w reklamie i informacji konsumpcyjnej, zaczynają być wykorzystywane w innych dziedzinach. Polityk, który chce uzyskać popularność, bierze udział w prymitywnych programach rozrywkowych, śpiewa - często fałszując, gra na gitarze lub saksofonie, przy okazji skrytykuje Tuska albo Kaczyńskiego.

W ten sposób informacja konsumpcyjna we współczesnych społeczeństwach kultury masowej wchodzi na miejsce zasobów wiedzy społecznej. Tak zwany przeciętny obywatel nie zna historii, geografii, literatury, nie rozumie współczesnej gospodarki, a tym bardziej polityki, za to świetnie pamięta, na jakiej pozycji w drużynie futbolowej lub na jakim instrumencie w zespole muzycznym grał zawodnik czy muzyk wylansowany na rynku informacyjnym.


Media - szczególnie media elektroniczne - są niewątpliwie nową formą władzy, wielokrotnie opisywaną i analizowaną, ale wciąż nie do końca rozpoznaną. Jednocześnie głosi się dwie sprzeczne opinie - że wolne media są gwarancją i największym zagrożeniem dla demokracji. Jednak wszystkie te analizy i opinie formułowane w ciągu ostatnich 40 lat muszą być - wraz z pojawieniem się Internetu - powtórnie zweryfikowane.

Piotr Piętak

Opublikowano w Media

Drukuj