"Pokłosie" - profanacja Holcaustu

pakietSkandali z filmem „Pokłosie”, jest tak wiele, że należałoby napisać na ten temat książkę a nie krótka – z konieczności – recenzję? Jednak napisawszy to natychmiast zadaję sobie pytanie: czy napisanie normalnej, czyli nie obciążonej kontekstem politycznym oraz chorobliwymi stosunkami polsko-żydowskimi – recenzji z filmu „Pokłosie” jest możliwe?

Odpowiedź jest negatywna, jednak należy spróbować, chociazby po to by w kraju ogarnietym masowa chorobą psychiczną, zachować minimum zdrowego rozsadku. Dlaczego rola Ireneusza Czopa – aktora mało znanego -, który gra fenomenalnie brata głównego bohatera, pozostaje niezauważona i to jest własnie pierwszy skandal: polityczny kontekst odbioru filmu uniemożliwia recenzentom ocenę zalet i wad filmu. Wszystko sprowadza się do tego czy ktoś obraża czy nie obraża , pluje czy zalewa się łzami nad tragicznym losem Narodu Polskiego.

Film jest rzecz jasna westernem wypełnionym scenami z Dzikiego Zachodu, co mocno naszych obrońców polskości denerwuje. Film operuje licznymi symbolami i aluzjami, które dla przeciętnie inteligentnego odbiorcy powinny być czytelne: i tak stary proboszcz reprezentujacy tradycyjny Kościół Katolicki jest ucharakteryzowany na prymasa Wyszyńskiego, więcej mówi zdaniami z jego pamietników czego nikt nie raczy zauważyć i tak Zielarka grana przez D.Sżaflarską w głownej scenie filmu opowiada ze szczegółami scene mordu dokonanego przez mieszkańców wioski na Żydach i przy opisie tego traumatycznego wydarzenia używa zdań i obrazów z obozowych opowiadań Borowskiego.

To własnie w tym momncie podskoczyłem na kinowym krześle, bo zrozumiałem, że reżyser nic nie zrozumiał z wyjątkowości Holcaustu i jeżeli zrównuje – mord mieszkańcaów polskiej wioski na Żydach z Zagłąda to obraża przede wszystkim Żydów a nie Polaków. Pytanie centralne przy ocenie tego filmu brzmi bowiem nastepujaco: dlaczego mordu na Żydach, mordu dokonanego na sąsiadach, nie można w żadnym wypadku porównywać z Zagładą?

Pytanie jest brutalne, ale jednocześnie jest to pytanie centralne dla stosunków miedzy polakami żydami i niemcami. W historii ludzkości mielismy do czynienia z wyrzynaniem całych ludów z masakrami itd., wszystkie te wydarzenia jednak nie mogą być porównywane z Holcaustem, który był czyms wyjatkowym i jako taki własnie jest zapisany w historii i stanowi fundament dzisiejszej tozsamości Narodu Żydowskiego.

Mord ukazany w „Pokłosiu” jest godna potępienia maskrą, jest czyms ochydnym moralnie czyms wstrząsajacym, ale jednak przynależy on do długiej historii ludzkości, która w takie wydarzenia obfitowała, nie jest to mord ideologiczny nie jest on przeprowadzony z tą przerażajaca biurokratyczn-techniczną precyzja, która zastosowali niemcy w unicestwieniu Żydów. Tych, którzy chca naprawde zrozumiec na czym polegała wyjatkowość Holcaustu w historii ludzkości odsyłam do ksiazki Besancona „Nieszczęście wieku”.

Mord w „Pokłosiu” jest w porównaniu z Holcaustem czymś normalnym. Brzmi to okrutnie, ale tak jest, ludzie zawsze mordowali w imie interesów ekonomicznych – co jest motywem mordu w „Pokłosiu”? – z nienawiści, zawisci, zazdrości. Pisząc to nie chce tych mordów usprawiedliwiac, tylko jeszcze raz przypomnieć, że Holcaust to ideologiczne unicestwienie Żydów przy pomocy skomplikowanego aparatu biurokratyczno-technicznego, który z ofiar czynił bydło prowadzone na rzeź.

Rampa, rozdzielanie rodziców od dzieci, strzyzenie ofiar i produkowanie z włosów poduszek z kości mydła itd. Pytanie najważniejsze, które chce zadać brzmi: czy mord na Żydach ukazany w „Pokłosiu” jest częścia Holcaustu, czy nie. Moim zdaniem nie. Zdaniem naszej elity: tak. Słuchajac wypowiedzi Olbrychskiego czy czytając P.Lisickego zadaję sobie pytanie, czy ci panowie wogle znaja historię, czy w ich umysłach – spolityzowanych w stu procentach- zanikło elementarne poczucie moralnej wspólnoty z ofiarami nazizmu?

Jak można bowiem ogladac ten film tylko i wyłącznie z perspektywy losów Narodu Polskiego? Czy – jeżeli uważam, że zdanie, cytuję „Przeciw „Pokłosiu" należy zaprotestować, bo tego wymaga elementarna uczciwość”, które przeczytałem w recenzji P.Lisickiego -, uważam za szczyt politycznej głupoty, kulturowego prymitywizmu i religijnej głuchoty, mogę się jeszcze wypowiadać bez natychmiastowego wykluczenia z wspólnoty prawdziwych polaków przez ludzi, którzy po ostatnich wyczynach pana Chajdarowicza wkroczyli do panteonu polskiego męczęństwa za Naród Prawdę i Wolność?

Czy pan Lisicki pisząc cytowane powyzej zdanie był trzeźwy czy pijany, stawiam to pytanie z całą należytą powagą dla bohatera walki z neotottalitaryzmem Michnika i Tuska, poniewaz wytłumaczenie dla takowej intelektualnej kompromitacji – jaka jest to epokowe zdanie – może być tylko jedno: pan Lisicki „Pokłosia” nie ogladał, albo być może podczas ogladania zasnał.Radzę wytrzeźwieć i iść jeszcze raz do kina.

Piotr Piętak

 

Drukuj E-mail