28 sierpnia 2006 r. to data od której Polska rozpoczęła wydawanie paszportów biometrycznych dla obywateli. Można zaryzykować stwierdzenie, że z tą datą staliśmy się pełnoprawnym współgospodarzem „europejskiej przestrzeni informatycznej”. Polska, jako jeden z nielicznych krajów unijnych rozpoczęła w zalecanym terminie i w pełni zgodnie z dyrektywą unijną wydawanie paszportów z mikroprocesorem dla wszystkich obywateli polskich, również tych mieszkających poza granicami kraju.
Dodajmy, że Polska w przeciwieństwie do większości krajów Unii Europejskiej postanowiła, że zdjęcie do biometrycznych paszportów będą mogły wykonywać wszystkie zakłady fotograficzne w naszym kraju. Przyjmując to założenie grupa technokratów działająca w rządzie miała pełną świadomość, że musi nie tylko stworzyć bezpieczny system informatyczny umożliwiający wydawanie paszportów, ale także przeszkolić wszystkich fotografów z nowych procedur, a przede wszystkim poinformować obywateli o nowych wymogach fotografii.
Polscy fotografowie dzięki przyjęciu tego założenia nie dość, że zachowali ( w przeciwieństwie do swoich kolegów z Węgier czy Czech) dotychczasowe miejsca pracy, to w wielu przypadkach mogli rozszerzyć zakres swojej działalności. Szacuje się, że zdjęcia do paszportów wykonuje ok. 700- 1000 zakładów fotograficznych, co daje w sumie ponad 2000 miejsc pracy.
Wartość rynku zdjęć paszportowych to ok. 16-20 mln zł. rocznie. Tak realizowane działania, pobudzają również branżę, która zaopatruje zakłady fotograficzne. Warto dodać, że niezbędnym warunkiem zniesienia wiz do Stanów Zjednoczonych było wprowadzenie paszportu biometrycznego oraz stworzenie bazy danych z informacjami biometrycznymi.
Sukces w wprowadzeniu paszportu biometrycznego zachęcił grupę technokratów do wprowadzenia w Polsce dowodu biometrycznego. Projekt ten miał być realizowany z funduszy unijnych, udało się go – dzięki skutecznej akcji śp. minister G. Gęsickiej – przedstawić Komisji Europejskiej i uzyskać – w lutym 2007 r. - 440 mln zł. na jego realizacje.
Jakie korzyści ekonomiczne mogliśmy uzyskać w momencie wprowadzenia dowodu biometrycznego?
Po pierwsze wprowadzenie dowodu osobistego dałoby praktyczną możliwość masowego upowszechnienia podpisu elektronicznego dla obywateli, co przyspieszyłoby rozwój usług gospodarki elektronicznej, a było nieskutecznie obiecywane już na 2001 rok przez Prezydenta Kwaśniewskiego.
Po drugie wprowadzenie dowodu biometrycznego przy pomocy środków unijnych umożliwiłoby rządowi polskiemu wykorzystanie pieniędzy z UE przeznaczonych na rozwój zabezpieczeń biometrycznych coraz powszechniej stosowanych na świecie; specjaliści obliczyli, że Polska mogłaby w latach 2011 -2015 uzyskać z UE od 2 do 3 miliardów złotych, co stworzyłoby w Polsce warunki do rozwoju nowego rynku oprogramowań elektronicznych.
Po trzecie wprowadzenie dowodu biometrycznego wymusiłoby na bankach zastosowanie w transakcjach kartami zabezpieczeń biometrycznych co skutkowałoby inwestycjami w tej dziedzinie informatyki.
Wyliczyłem korzyści ekonomiczne, jednak najważniejsze byłyby korzyści instytucjonalne związane z pozycją Polski w UE, w której trwają prace nad projektem Europejskiej Karty Obywatela (ECC), w których intensywnie uczestniczyła Polska do końca 2007 r. i których celem jest opracowanie standardów związanych z ID-kartami (czyli dowodami osobistymi) w poszczególnych krajach. Polska jako jeden z pierwszych krajów - miałaby posiadać biometryczny dowód, co byłoby ogromnym cywilizacyjnym sukcesem naszego kraju.
Pod koniec 2007 r. – w chwili przejęcia władzy w państwie przez rząd D. Tuska – wydawało się, że wprowadzenie dowodów biometrycznych – projektu informatycznego wręcz banalnego w porównaniu np. z projektami MF czy NFZ – jest kwestią 1,5 góra 2 lat.
Dowód biometryczny – jego wprowadzenie przy pomocy środków unijnych załatwił rząd poprzedni – miał być sztandarowym projektem premiera Tuska. 30 grudnia 2009 r, Premier Donald Tusk zapowiedział, że za rok pierwsi Polacy dostaną nowe dowody biometryczne z chipem, a za trzy lata staną się one również kartą pacjenta. Niestety nic z tego nie wyszło (jak i z resztą projektów informatycznych tego rządu).
Przez cztery lata – 48 miesięcy – rząd PO i PSL nie umiał wprowadzić - w połowie już zrealizowanego - projektu informatycznego. Dwa tygodnie temu Kancelaria Premiera wydała komunikat w którym stwierdziła, że termin wydawania nowych dowodów osobistych zostaje przesunięty na 1 stycznia 2013 r. W komunikacie nie wspomniano o dwóch istotnych sprawach :
- że MSWiA już zdążyło jednak dostarczyć do gmin sprzęt potrzebny do wydawania nowych dowodów. Po dwóch latach od dostawy trzeba będzie go wymienić. Czy rząd zdaje sobie sprawę, że w świetle prawa unijnego ma to znamiona gospodarczego przestępstwa? Do tego samego projektu zakupujemy dwa razy komputery!
- W komunikacie nie wspomniano, że prawdziwym powodem odłożenia ad acta wprowadzenia dowodu elektronicznego było odwołanie postępowania przetargowego na organizacje systemu informatycznego zarządzającego ich wydawaniem.
Przez nieróbstwo i absolutna niemożność podjęcia jakiejkolwiek decyzji przez rząd premiera Tuska, społeczeństwo - w tym firmy informatyczne - traci miliardy złotych. Jak nazwać tego typu nonszalancje i brak kompetencji ?
Piotr Piętak redaktor portalu Mediologia.pl - Media, Linux, Informacje, Manipulacje

Klęska biometrycznej rewolucji
Komentarze
Pan Premier oczywiście uosabia „sukcesy” Rządu, bo odpowiada za poczynania MSWiA w tym procesie pełniące kluczową rolę, procesie będącym częścią głoszonej tzw. informatyzacji Państwa... Obecny stan prac to nie tylko „sukces” obecnego Rządu PO, PSL oraz w pewnym sensie PIS. PIS bo z jego rekomendacji funkcjonował Prezes GUS. To PIS-owi wydawało się że rozpoczął ten proces. Wydawało Wam się, bo istotną częścią te informatyzacji jest cała wataha urzędników, firm, układów w PTI oraz służb. Największy problem to urzędnicy funkcjonujący jeszcze z nadania SLD i koalicjantów. Ale najgroźniejsza ich część jest zlokalizowana w KPRM, a to podlega Premierowi. To centrum dezinformacji i inwigilacji wszelkich resortów. To Oni decydują o naborze na kluczowe stanowiska w tzw. służbie cywilnej, więc wszystkich trzymają na „smyczy”.
Może parę słów o GUS.
Otóż jak wiadomo Pan Premier w lutym odwołał Prezesa GUS , bo ………...? Nie wiemy do dzisiaj. Nawet odbyły się jakieś tajemnicze kontrole z udziałem NIK, CBA i GIODO. Ja na miejscu Premiera bym proces kontroli publicznie monitorował tak aby PIS „siedział” cicho.
W ten sposób Premier teraz wziął na siebie winę z wszelkie zło, w szczególności, że nie ma na razie wyników tych „spec” kontroli, a już ogłoszono nabór na to stanowisko. Dziwna strategia. Teraz czekamy na cud samouzdrowienia , ale cudu nie będzie. Chyba, że nabór będzie się ciągnął …….. Wiem, że w imieniu ex Prezesa GUS skutecznie dezinformowano Pana Premiera.
Może trochę o KPRM.
Oczywiście podlega Premierowi KPRM, ale czy Premier jest w stanie to kontrolować, twierdzę, że nie. Część KPRM, służby oraz cała rzesza urzędników w ministerstwach od lat robią co chcą. Nie sposób ich wszystkich wymienić. PO i PSL dostali ich w spadku od poprzedników (PIS i koalicjantów), a poprzednicy z PIS od SLD, etc . Tu dostrzegam przyczynę nieszczęścia, bo to oni „kręcą” jak im się podoba kolejnymi ekipami. Niestety z Pana ekipą postąpili równie skutecznie. Ostatnio nawet KPRM zajął się teleinformatyką wespół z ABW, ale niestety tematu nie rozumieją co widać z korespondencji a MSWIA.
Ale wróćmy do dowodów biometrycznych.
To temat ważny, Pan jest jego ojcem, stąd taka atencja. Ale to tylko drobny fragmencik procesu informatyzacji Państwa, która miała być zbudowana na fundamencie operatora narodowego, miała być integracja rejestrów, kataster, miały być standardy itd. A tu mowa o eSpołeczeństwie , dowodach biometrycznych. To nie ta warstwa, ona leży znacznie wyżej i w Polsce nie ma jej na czym posadowić. Niestety Telekomunikacja Polska SA – jest polska z nazwy, a de facto francuska i rządzi, bo reszta to „łamagi. TP SA jak inni operatorzy europejscy wspólnie wypracowali standardy, ale gdy się prywatyzowała wszystko zachowała da siebie, a teraz cała Polskę trzyma w szachu. A inni operatorzy (w tym komórkowi) w tym procesie nie uczestniczą i nawet o tym nie wiedzą. Pani Streżyńska - Prezes UKIE od lat udaje, że z TP SA walczy, ale nie tędy droga Szanowna Pani Prezes. Nie kary, tylko trzeba przejąć ruch, usługi. Nawet kiedyś o tym rozmawialiśmy, ale nie „załapała”…. Z jej wykształceniem trudno się dziwić.
Informatyzację państwa bez operatora narodowego możemy sobie wybić z głowy. Już nawet tzw. służby (to głos resortów siłowych) w tym prof. Urbanowicz - płaczą, ze nie ma ich kto obsługiwać, bo po prywatyzacji TP SA miał to robić TelEnergo – obecny EXATEL. Zresztą prof. Urbanowicz, gdy był prezesem TelEnego nie miał pojęcia jak to zrobić i do dzisiaj nie wie. To matematyk i kryptolog, więc nie oczekujmy zbyt wiele, już się jedni na nim nieźle „przejechali”.
EXATEL szczególnie z obecnym kierownictwem to karykatura, a nie operator. Niestety Prezesem EXATELA jest pan Nowak – ex Prezes TPSA z okresu, gdy w spółce rządzili niepodzielnie specjaliści od komutacji. Plany były super ambitne, ale nie dziwmy się, że obecny prezes osobiście je „wykończył”.
Co w takiej sytuacji zrobić?
JEST ROZWIĄZANIE SZOKUJĄCO PROSTE, które jest „na stole” Pana Ministra Kołodziejczyka, ale czy starczy odwagi…..
Zobaczymy wkrótce.
Życzę wytrwałości
PiS mial pewien pomysl w postaci Panstwoego Zasobu Kadrowego, troche zabraklo czasu a troche konsekwencji zeby czynownikow zastapic specjalistami. Szkoda
"MSWiA już zdążyło jednak dostarczyć do gmin sprzęt potrzebny do wydawania nowych dowodów. Po dwóch latach od dostawy trzeba będzie go wymienić."
A niby dlaczego? Tranzystory się zestarzeją? Sprężynki się wyprostują? Elektrony się zmęczą? Systemy operacyjne i oprogramowanie spuchnie? Do obliczenia 2+2 będzie potrzeba 5kB kodu a nie 2kB jak dwa lata wcześniej?
Trochę logiki proszę.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.