| Spis treści |
|---|
| Jak Linux pokonał ZUS |
| Nieudolność ZUSu |
| Wszystkie strony |

Z dniem 10 października 2010 r. skończyła się, zawarta 14 lat temu umowa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z Asseco Poland (dawny Prokom Software) na informatyzacje ZUS-u. Na budowę tego systemu wydano już około 3 miliardów zł, a on wciąż nie jest dokończony i zintegrowany z systemami obsługującymi tzw. stare emerytury.
Historii informatyzacji ZUS-u
Warto jej się bliżej przyjrzeć ponieważ odzwierciedla ona najpełniej wszystkie patologie oraz zalety funkcjonowania współczesnego państwa polskiego. Informatyzacja ZUS-u, była integralna częścią reformy systemu ubezpieczeń społecznych, których podstawą był pomysł tzw. II filaru systemu emerytalnego opartego na obowiązku lokowania środków w prywatnych otwartych funduszach inwestycyjnych, systemu będącego zmodyfikowaną, niekonsekwentną transplantacją rozwiązania zastosowanego w Chile w czasie rządów Augusto Pinocheta. Procesu informatyzacji ZUS-u nie można rozpatrywać w izolacji od całości reformy, bowiem np. opóźnienia w jego realizacji miały bezpośredni, negatywny skutek na działanie funduszy emerytalnych. To „sprzężenie zwrotne” między procesem wprowadzania reformy emerytalnej a procesem informatyzacji ZUS-u, uzależniało w dużym stopniu władze państwowe od firmy, która realizowała Krajowy System Informatyczny ZUS. Sukces informatyzacji ZUS-u byłby sukcesem jego kierownictwa. Klęska informatyzacji, klęską ZUS-u, rządu i także – w dużym stopniu - reformy emerytalnej.
Co w takiej sytuacji należało robić ? lub inaczej – jak w takich sytuacjach postępują rządy krajów zachodnich ? Postępują zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i elementarną wiedzą ekonomiczną, której pierwszą i naczelna zasadą (egzekwowaną bezlitośnie przez władze UE), jest niedopuszczenie do monopolu jakiejś firmy na rynku określonego towaru czy usługi. To jest elementarz racjonalnej i liberalnej ekonomii i dlatego władze państwa wyznającego te zasady nie dopuściłyby nigdy do realizacji tak wielkiego i ważnego społecznie przedsięwzięcia jak informatyzacja rent i emerytur przez jedną firmę. Każdy racjonalnie myślący polityk, wie że – niezależnie od intencji np. prezesa przedsiębiorstwa – monopol skutkuje obniżeniem jakości wykonanej usługi. Dlatego w przypadku informatyzacji ZUS-u podzielono by ją na co najmniej 2 moduły i rozpisałoby nie jeden przetarg a dwa. W ten sposób państwo zachowało by pole manewru między firmami. Nasze państwo czyli nasi urzędnicy postąpili dokładnie odwrotnie : rozpisali jeden przetarg na realizacje Krajowego Systemu Informatycznego ZUS czyli oddali państwo w niewole jednej firmy ponieważ – powtórzę to jeszcze raz – obowiązkiem przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysków i dbanie o realizacje interesów swoich akcjonariuszy a nie dbanie o realizacje interesu publicznego.Monopol czyli brak jakiejkolwiek konkurencji daje każdemu przedsiębiorstwu wiele okazji do podnoszenia ceny za wykonywane usługi.
Czy tak było w przypadku Prokomu, który wygrał przetarg na realizacje KSI ZUS ? Nie wiem. W 2001 r. redaktor tygodnika Computerworld spytał Mariusza Ulickiego aktualnego wiceprezesa ZUS – ile kosztuje polskiego podatnika projekt informatyzacji ZUS-u wykonywany przez firmę PROKOM ? Odpowiedź brzmiała : „Poproszę inny zestaw pytań...”. [1] Zwracam uwagę , że wiceprezes ZUS-u nie odpowiedział : nie wiem, lub trudno powiedzieć, lecz udzielił odpowiedzi sugerującej, że firma Prokom doi polskie państwo jak tylko może. Tajemnicza aluzyjna odpowiedź wiceprezesa ZUS-u jest charakterystyczna dla procesu informatyzacji tej instytucji dosłownie utopionego w niedomówieniach, niedopowiedzeniach i różnego rodzaju „państwowych tajemnicach”, które powodują, że pisanie artykułu o tym kontrakcie zamienia się prawie automatycznie w śledztwo i to bynajmniej nie dziennikarskie, ale najnormalniejsze śledztwo z trupami w hotelowych pokojach, procesami o korupcje , „niedopełnianie obowiązków służbowych” itd. ?
Jak Linux pokonał ZUS
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.