Facebook - sukces przed nieuchronną porażką

facebook-22Facebook ma miliard użytkowników czyli jedna siódma ziemskiej populacji, jak na portal społecznościowy jest to wynik znakomity. W osiem lat i cztery miesiące od momentu rozpoczęcia swojej działalności portal jest obecny we wszystkich krajach świata, wszystkich społecznościach i kulturach, na wszystkich kontynentach.

Sukces ogromny, jednak razem z tym sukcesem firma podjęła decyzje, które nieuchronnie doprowadzą najpopularniejszy aktualnie portal społecznościowy do powolnego bankructwa. Otóż W 2011, Facebook osiągnął obroty 3,7 miliardów dolarów zysku netto i firma postanowiła - zawrót głowy od sukcesów – skomercjalizować swoje usługi. Ostatnio firma podjęła decyzje – media o tym szeroko informowały - , że zwykli użytkownicy Facebooka będą mogli zwiększać widoczność swoich wpisów za drobną opłatą.

czytaj także - Kolejna rewolucja Facebooka - kupowanie prezentów

Wprawdzie wcześniej mogły to już robić firmy, ale promocja wpisów "zwykłych ludzi" zmieni ten portal społecznościowy w jeszcze jedną płatną tablicę ogłoszeń, gazetę z reklamami? Jest więcej niż pewne, ze ten ekonomiczny krok może przyczynić się do rozwoju innych portali w których władzy nie będzie sprawował pieniądz. Taka jest kultura internautów. Już wprowadzenie możliwości zakupu prezentów - świadczyło o zmianie strategii marketingowej portalu. Nowa usługa wydaje się tylko rozwinięciem czegoś co już było, ale zaczyna ona wzbudzać coraz więcej dyskusji.

Ci, którzy uważają, że teoretycznie nie zostanie złamana podstawowa zasada Faceboka tzn. serwis nadal będzie bezpłatny, głęboko się mylą, ponieważ zalew informacji płatnych w krótkim czasie doprowadzi do sytuacji w której informacje niepłatne będą nie widoczne, co doprowadzi do rozwarstwienia społeczności internautów do ich „uklasowienia” a tego użytkownicy Internetu po prostu nienawidzą.

Paweł Paleczny

Drukuj E-mail

Burza w USA - czy Obama jest narkomanem?

31a610c0-0dde-11e2-96ef-0025b511226ePo debacie telewizyjnej Romney – Obama komentatorzy polityczni w USA starają się wytłumaczyć przedziwne zachowanie aktualnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który od 10 minuty debaty zachowywał się tak jakby był nieobecny, jakby wymiana ciosów z Romneyem wogle go nie interesowała.

Obejrzyj: Pełna debata Romney vs Obama - po angielsku 

Faktem jest, ze cały medialny czar Obamy, którym dotychczas wręcz hipnotyzował swoich wyborców prysł pod wpływem prostych i znakomicie udokumentowanych argumentów Romneya. Co stało się z Obamą, zapytują wszyscy – zarówno lewicowi jak i prawicowi – komentatorzy? Najradykalniejsza tezę wysunął bloger popularnego portalu hillbuzz.org -Kevin DuJan, który w komentarzu stwierdził ni mniej ni więcej, że prezydent USA jest narkomanem – dokładniej zażywa regularnie kokainę i amfetaminę.

Według Kevina, fakt, ze Obama jest kokainistą jest powszechnie znany i komentowany od wielu miesięcy szczególnie wśród środowiska homoseksualistów. Według nich prezydenta Stanów Zjednoczonych odstawiono od narkotyków we wrześniu br. aby przygotować go do debaty i tuż przed konfrontacja z Romneyem wstrzyknięto mu kokainę aby pobudzić jego intelekt, jednak narkotyk przestał działać po 10 minutach i telewidzowie mogli zobaczyć prezydenta Obamę, który zaczął się jąkać, zacinać i sprawiać wrażenie kompletnie nieobecnego.

{module Google reklama arty}

Innymi słowy wyglądał na narkomana odstawionego od dłuższego czasu od narkotyków. Kevin DuJan twierdzi, że prezydent może mieć wszystko czego sobie zażyczy, bowiem obowiązkiem Secret Service jest utrzymanie go przy życiu czyli m.in. dostarczania mu narkotyków. Jednak głównymi dostawcami narkotyków do Białego Domu są informatycy, którzy tam pracują. Kevin twierdzi, na podstawie rozmów z dilerami i narkomanami (a może także na podstawie własnego doświadczenia), że Obama tuż przed debatą dostał potężny zastrzyk beta-adrenolityków i / lub amfetaminy, który przestał działać po 10 minutach a to spowodowało gwałtowny spadek adrenaliny w organizmie.

Efekty widać było na ekranie. Ospałość, nieobecnośc, tu-mi-wisizm. Obama podczas debaty uśmiechał się dość często i zachowywał jak dziecko po raz pierwszy filmowane prze rodziców, dziecko, które boi się kamery i przed nią ucieka. Zauważył to moderator debaty Jim Lehrer, który wyraźnie sprzyjał Obamie, ale mimo jego wysiłków prezydent przegrywał rundę za rundą. Obama podczas debaty wyglądał jak trup.

Szklisty wzrok, oczy podkrążone, jego twarz drgała nerwowo. Kevin twierdzi, że Obama jest chory na Parkinsona, która jak wiadomo jest związana z nadużywaniem kokainy u mężczyzn. Bloger nie przebiera w środkach opisując Obame i podczas czytania jego wpisu zadałem sobie pytanie co by spotkało polskiego internaute gdyby odważył się pisać w ten sposób o naszym prezydencie?

link do artykułu Kevina:

http://hillbuzz.org/daily-doom-antidote-ten-things-to-know-about-denver-debate-last-night-1042012-1042012

Piotr Piętak

Drukuj E-mail

Internauci będą dysponowali Biblioteką Internetową Googla

google-editions31Google dokonał decydującego aktu, który umożliwi mu stworzenie Biblioteki Internetowej (Google  Play dawniej Google Books); dwa dni temu podpisał ze Stowarzyszeniem Wydawców amerykańskich (AAP), nową umowę , która pozwala mu na cyfryzacje książek, których nakład już się wyczerpał.

Długo oczekiwany podpisanie porozumienia kładzie kres wszczętego w październiku 2005 r., postępowania sądowego wszczętego w związku ze skargą  pięciu sprzedawców AAP członków: Pearson Education i Penguin, Simon and Schuster, John Wiley and Sons, i McGraw-Hill przeciwko Google. W Google Play (dawniej Google Books) już zeskanowane około 20 mln książek często jednak nie pytając zgody wydawców i pełnomocników, co wzbudziło protesty w kilku krajach na świecie.

Doprowadziło to do szeregu postępowań sądowych, jednak Google doprowadził do załagodzenia konfliktu i podpisuje kolejne porozumienia w różnych krajach. We Francji porozumienie jest  podpisane z Syndicat National de l'Edition (SNE), z udziałem blisko 600 wydawców, a także Towarzystwem Literatów (LIMS), co umożliwi publikacje  6.000 francuskich i francusko-języcznych autorów w GooglePlay. Prezes wydawców amerykańskich AAP, Tom Allen, także jest zadowolony z podpisanego porozumienia: "To pokazuje, że usługi online mogą dostarczyć nowych sposobów odkrywania treści, przy poszanowaniu praw autorów.".

red. mediologia.pl  (źródło - Liberation)

Drukuj E-mail

Facebook - 1 miliard uzytkowników - maszyna do robienia pieniędzy

facebook-22Facebook ma miliard użytkowników czyli jedna siódma ziemskiej populacji, jak na portal społecznoścowy jest to wynik znakomity. W osiem lat i cztery miesiące od momentu rozpoczęcia swojej działalności portal jest obecny we wszystkich krajach świata, wszystkich społecznościach i kulturach, na wszystkich kontynentach:  

„Początkowo ograniczony do granic Harvard University i Stanów Zjednoczonych, Facebook jest obecnie znany we wszystkich częściach naszej planety”, stwierdził jego założyciel. Facebook – od pewnego czasu zmienia jednak swoja strategie na coraz bardzie komercyjna – pisaliśmy o tym tutaj – co może przynieść mu ogromne dochody, ponieważ wszystkie dane jego użytkowników mogą być teraz wykorzystane do rozkręcania interesów na portalu.

W 2011, Facebook osiągnął obroty 3,7 miliardów dolarów zysku netto. Jedno miliardowy łańcuch klientów-użytkowników może zmienić Facebook w najpotężniejszą firmę na świecie.

red. mediologia.pl (źródło - Liberation)

Drukuj E-mail

Obama przegrywa kampanie w Internecie

acta thumbBarack  Obama przegrywa kampanie prezydencką w Internecie z kandydatem republikanów Romneyem. Jest to tym bardziej zaskakujące, że cztery lata temu Internet był jego królestwem, wtedy demokraci opanowali sieć w 100% wykorzystując w nowatorski sposób portale społecznościowe np. Twitter.

Dzisiaj, ci sami internauci, którzy cztery lata temu organizowali kampanie Obamie, wspierają Romneya. Być może Obama w ten sposób płaci za popieranie ACTA, które są –dla dużej części członków ruchu wolnego oprogramowania – symbolem wszelkiego zła i prób zdławienia wolności w sieci. 

Od kilku dni Spora reklama odradzająca głosowania na Baracka Obamę pojawiła się na The Pirate Bay, portalu niezwykle popularnego wśród amerykańskich internautów, portalu ściganego przez służby specjalne USA za propagowanie ściagnia plików i za walkę przeciwko prawom autorskim. Na popularnym portalu TorrentFreak zauważono już ten społeczny i polityczny fenomen, że użytkownicy The Pirate Bay z USA mogą zobaczyć reklamę zniechęcającą do głosowania na Baracka Obamę.

Tę kampanię przeciw Obamie finansuje organizacja American Future Fund, która zajmuje się promowaniem ideałów wolnego rynku w połączeniu z poglądami konserwatywnymi. Jest to paradoks, ze ta organizacja organizuje kampanie anty-Obama na portalach „pirackich”. The Pirate Bay ma ogromną rzeszę użytkowników, więc reklama w tym miejscu jest znakomitym posunięciem reklamowym. Co więcej, Barack Obama z pewnością nie uruchomi kontrkampanii na The Pirate Bay, bo byłoby to niepoprawne politycznie.

Organizacje przemysłu rozrywkowego nie zostawiłyby suchej nitki na kandydacie, który promował się, korzystając ze znienawidzonej przez nie strony. ( o władzy mulimedialnych korporacj w USA - czytaj  : Myszka Miki...

Nie zmienia to faktu, że ta strona jest popularna i korzystają z niej potencjalni wyborcy. Trzeba jeszcze raz przypomnieć, że przez cztery ostatnie lata – za prezydentury Obamy miały miejsca konflikty związane z SOPA iACTA. Obama niby broni wolności internetu, ale internauci postrzegają go jako zagrożenie dla tej wolności. Dlatego The Pirate Bay wydaje się odpowiednim miejscem do kampanii przeciwko Obamie.

Nie jest to pierwszy raz, gdy powierzchnia reklamowa The Pirate Bay wykorzystywana jest w działaniach politycznych. Jak podawał portal www.di.com.pl W ubiegłym miesiącu okazało się, że nieświadomie z tej powierzchni skorzystał rząd Kanady, promując swój plan działań gospodarczych.

Gdy media spostrzegły rządową reklamę na TPB, rząd zwalił winę na Yahoo, a Yahoo wyparło się współpracy z TPB. Tak czy owak pieniądze za tę reklamę również wsparły piracką działalność Można uznawać The Pirate Bay za bardziej lub mniej odpowiednie miejsce do reklam, ale jedno jest pewne - ta usługa dociera do wielu ludzi i jej potencjał w kreowaniu opinii jest ogromny.

Z tego właśnie powodu tysiące artystów chce promocji na The Pirate Bay. Polski niezależny deweloper gier Sos Sosowski udowodnił niedawno, że promocja na TPB może się przełożyć na pieniądze dla twórcy. Dlatego reklama na tym portalu zniechęcająca do głosowania na Obamę jest znakomitym posunięciem zwolenników Romneya.

red. mediologia.pl  

Drukuj E-mail