Uśmiercenie śmierci

Napisane przez mediologia, .

 Wicemarszałek Sejmu S. Niesiołowski stwierdził 13 kwietnia br. na antenie TVN24, że zwolennicy J. Kaczyńskiego podpalają Polskę, że to zdziczałe chamy i dodał, że  pomysł z pomnikiem światła pod Pałacem Prezydenckim jest niewydarzony, bo odgradza Pałac.W ogóle S. Niesiołowski nie widzi powodu, żeby ten pomnik miał się tam pojawić. W godzinę po wypowiedzeniu tych jakże spokojnych i stonowanych opinii doszło do przepychanek między osobami, które przed Pałacem Prezydenckim odprawiały wieczorem Apel Jasnogórski  i wg mediów próbowały tam ustawić ponownie krzyż.

Niektórzy z modlących się umówili, że będą przychodzić przed Pałac Prezydencki codziennie, dopóki nie powstanie zaakceptowany przez nich pomnik upamiętniający zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałe ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.

Modlący się mówią o sobie, że są obrońcami krzyża, i jak twierdzą symbol , taki jak stał przed pałacem prezydenckim latem, powinien być elementem pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej.

Do 22:00 na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim stał także namiot stowarzyszenia Solidarni 2010, przed którym zbierano podpisy pod wnioskami o dymisję premiera Donalda Tuska i jego rządu.

Wojna domowa w sferze informacji i prowokacji rozwija się wg znanych mediologii schematów. Na prowokacje Niesiołowskiego („zdziczałe chamy”.) zwolennicy PiS odpowiadają zorganizowaną akcją mająca doprowadzić do dymisji premiera Tuska.

Pałac Prezydencki jest polem bitwy, uśmierca się tam śmierć ofiar, upolitycznia tragedie rodzin i robią to obie strony konfliktu, którego wszyscy mamy dość. Jednak w tym szczękościsku ludzi bez sumień musimy zachować zdrowy rozsądek i przypomnieć rzecz oczywistą; kamieniem węgielnym kultury polskiej jest kult zmarłych. Nie ma miejsca żeby tłumaczyć dlaczego tak jest, ale cała nasza wielka poezja od Kochanowskiego począwszy, poprzez Mickiewicza  Leśmiana czy Herberta i Miłosza przesiąknięta jest kultem tych którzy odeszli, święto zmarłych jest w Polsce dniem w którym jesteśmy inni, odmienieni, lepsi. To oczywista konstatacja, oczywiste jest także , że cywilizacja elektroniczna – przypomnijmy, że Internet jest jej symbolem i fundamentem funkcjonowania – dematerializuje śmierć, której współcześni ludzie nie poświęcają w ogóle uwagi, ba nie mówi się już o „śmierci”, lecz o „końcu życia”.

Jesteśmy świadkami – pisze o tym R. Debry w „Wprowadzeniu do mediologii” dematerializacji zwłok czyli natychmiastowego usuwania tego co ulega degradacji biologicznej oraz derytualizacji wydarzenia czyli zacierania oznak żałoby, przygotowań, czuwania i towarzyszącej temu liturgii.

Uczestnicy społeczeństwa komunikacyjnego rzadziej odwiedzają cmentarze, dekoracja pogrzebu jest banalna i coraz szybsza, często dokonuje się kremacji zwłok. Kremacja zrównuje wszystkich zmarłych, zwłoki staja się zwykłymi resztkami, którymi trzeba się zająć.

Cywilizacja elektroniczna jest uśmierceniem śmierci. Śmierć nie jest już przejściem tylko chwilą, o której zapomina się natychmiast. W takiej cywilizacji – a to jej dzieci demonstrowały pod Pałacem Prezydenckim – pomniki są czymś zbytecznym. Czym bowiem są pomniki? Po co je stawiano?

Otóż etymologia tego słowa (od monumentu) wskazuje, ze ich funkcja polega na skłanianiu danej społeczności do wspomnień, a także może ostrzegać kogoś przed zrobieniem (lub nie zrobieniem), czegoś lub przepowiadać lub zapowiadać zrobienie czegoś w przyszłości. Jak pięknie pisał Wiktor Hugo: „architektura była główna kronika ludzkości, każda idea nieco bardziej złożona, która się na świecie pojawiła wyrażała się w budowli, miała swój pomnik”.

Cywilizacja elektroniczna zabijając śmierć, zlikwidowała potrzebę budowania pomników. Dla dzieci Internetu, dla słuchaczy wicemarszałka Niesiołowskiego pomnik jest czymś zbytecznym. Zgadzamy się z opinią, że śp. prezydent L. Kaczyński nie był wybitnym ani wielkim politykiem, ale pokażcie nam dzisiaj wybitnego polityka? Może jest nim prezydent Komorowski?

Człowiek który do dzisiaj nie wie, że został wybrany przez Naród i reprezentuje Naród. Dziwne, mamy wrażenie, że jego żona czuje już odpowiedzialność spoczywającą na jej barkach, ale jej mąż nie zachowuje się jak Prezydent  Rzeczpospolitej Polski. Jest nadal politykierem PO. Pomnik ofiarom katastrofy musimy zbudować – czy będą to snopy świateł (piękny symbol) czy coś innego – bo pamięć o zmarłych jest korzeniem naszej tożsamości.

 

Piotr Piętak

Opublikowano w Internet

Drukuj