Największa afera korupcyjna III Rzeczpospolitej

W związku z aferą korupcyjną w Centrum Projektów Informatycznych – dawniej CPI funkcjonowało w ramach MSWiA, teraz przeniesione zostało do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji – CBA zatrzymało dwóch byłych dyrektorów sprzedaży z międzynarodowych korporacji informatycznych. Zatrzymano również pracownika jednej z firm komputerowych. Jednocześnie mówi się, że oskarżony w aferze Andrzej M. – były dyrektor CPI -przyjął łapówki na łączną kwotę 5 mln zł!

Przetargi, które nadzorował były dyrektor CPI MSWiA, aresztowany w związku z zarzutami o korupcję, mogą zostać unieważnione. W tym kontekście należy analizować słowa ministra MSW J. Cichockiego, który w środę poinformował o kolejnym przesunięciu, o trzy miesiące, terminu rozstrzygnięcia przetargu na nowe dowody osobiste.

"Dzisiaj nastąpiło kolejne przesunięcie terminu rozstrzygnięcia przetargu o trzy miesiące. Myślę, że w ciągu tych trzech miesięcy odpowiemy sobie na pytanie, czy w ogóle ten przetarg, w takiej formie, powinien być rozstrzygany, czy też nie zaproponujemy jakiegoś innego rozwiązania" - powiedział Cichocki na posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.

Wynika z tego, że przetarg na nowe dowody osobiste – zgodnie z tym co już pisaliśmy – został kupiony ; z nieoficjalnych informacji podawanych przez dziennik Rzeczpospolita wynika, że chodzi o dwa koncerny - IBM i HP. W śledztwie rozpoczętym w październiku 2011 r. zatrzymano już siedem osób. Sześć z nich usłyszało zarzuty. Aresztowano wówczas b. dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA Andrzeja M., jego żonę oraz Janusza J., szefa firmy podejrzanego o wręczenie mu łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji resortu. To oni usłyszeli najpoważniejsze zarzuty. Grozi im do 10 lat więzienia.

Z kolei jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, Andrzejowi M. postawiono zarzut przyjęcia największej łapówki w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak stwierdza gazeta, prokuratura ma dowody, że mężczyzna za ustawianie przetargów przyjął od firm z branży ok. 5 mln zł. "Potwierdzam, że aresztowanemu Andrzejowi M. znacznie powiększyliśmy w zarzutach kwotę korzyści majątkowych" - mówi w rozmowie z dziennikarzem Dziennika Gazeta Prawna Waldemar Tyl, wiceszef stołecznej prokuratury apelacyjnej . Agenci CBA wykryli, iż mężczyzna dużą część łapówek inwestował w Niemczech, dzięki mieszkającej tam siostrze.

Tyle suche informacje – o tej jednej z największych afer korupcyjnych w historii III Rzeczpospolitej. Pytań jest wiele, jedno z nich brzmi następująco : jak mogli przełożeni Andrzeja M. (ministrowie i wiceministrowie MSWiA) dopuścić do takiego stopnia korupcji wśród swoich podwładnych ? Otóż odpowiedź jest ewidentna : po objęciu władzy przez PO minister MSWiA mianował wiceministra, do którego obowiązków należało merytoryczne nadzorowanie działu informatyzacji i działu rejestrów publicznych (dowody, paszporty). Otóż jeden człowiek nie jest w stanie opanować i nadzorować merytorycznie w/w działów – jest to niemożliwe intelektualnie. Za dużo informacji, za dużo projektów.

Dlatego w 2008 roku powołano do życia Centrum Projektów Informatycznych, których dyrektor był merytorycznie całkowicie samodzielny i nie kontrolowany przez swoich przełożonych i który faktycznie pełnił funkcję wiceministra. Tym dyrektorem był Andrzej M.

Drugi aspekt sprawy to dowód biometryczny w wersji PO bo właśnie przy jego nieudanej realizacji doszło do korupcji, teraz badanej przez CBA. Po co poprzedni rząd PiS -u zamierzał wprowadzić dowód biometryczny ? Po to by obywatel zmieniając miejsce zamieszkania nie musiał  zmieniać plastikowego dowodu osobistego, na którym adres jest wygrawerowany? Co  zrobić by to ośiągnąć ?Odpowiedź - w erze elektroniki - jest ewidentna: zapisać na chipie adres i w momencie przeprowadzki zmienić go w uprawnionym do tego urzędzie.

Takie było najogólniejsze założenie projektu pl.ID (dowód biometryczny) w chwili jego rozpoczęcia wiosną 2007 r. Natomiast aktualny rząd – w latach 2008 -2012 zmienił całkowicie założenia projektu – zlikwidował po prostu w ustawie o dowodach osobistych adres i rzeczywiście nie zamieszczając adresu nawet w czipie problem wymiany dowodu w przypadku przeprowadzki automatycznie znika.

Czy w takim razie w Polsce od 1 stycznia 2013 roku miał zniknąć obowiązek meldunku? Nie, ponieważ ustawa o ewidencji ludności uchwalona w 2011 w praktyce utrzymuje obowiązek meldunkowy. Z punktu widzenia obywatela zmiana opisana w projektowanej ustawie nie wnosi zasadniczej różnicy. Zamieniono nazwę adres zamieszkania na podstawowy adres zamieszkania. Obywatel został zobowiązany do terminowego ( 3 miesięcznego) informowania właściwego urzędu o zmianie adresu.

Oczywiście są zmiany usprawniające procedurę zmiany adresu- tak jak było to projektowane w projekcie PESEL2, zmiana nastąpi tylko w nowym urzędzie, a urząd ten sam poinformuje dawny urząd o zaistniałej sprawie. Czyli nowa ustawa gwarantuje, ze obywatel nie musiałby się wymeldowywać ze starego miejsca zamieszkania. W ustawie o ewidencji brak jest logicznego wyjaśnienia jaka jest różnica między adresem zamieszkania a podstawowym adresem zamieszkania i dlaczego ten drugi nie jest włączony do elektronicznego dowodu osobistego.

Po stronie obywatela projektowana zmiana nie wnosiła nic nowego. Z punktu widzenia formalnego, dla obywatela dogodne byłoby aby ten adres znalazł się na dowodzie. W zamian tego, MSWiA planował wydawać zaświadczenia w formie papierowej , co skutkować będzie dużymi problemami. Po pierwsze obywatel dotychczas miał jeden dowód tożsamości na którym także zapisany był jego adres, od 1 stycznia 2013 roku obowiązywałyby dwa dokumenty jeden elektroniczny, drugi papierowy.

Z punktu widzenia zdrowego rozsądku nie wiadomo dlaczego na czipie nie wpisuje się nowego adresu zamieszkania ! Powtórzmy od 1 stycznia 2013 r. obywatel zamiast jednego dowodu osobistego będzie posiadał dwa dowody jeden elektroniczny , drugi papierowy. Tak wyglądają reformy a la Tusk. Wnioski są ewidentne : mamy do czynienia nie tylko z aferą korupcyjna w klasycznym sensie tego słowa ale z gigantyczną korupcją intelektualną polegającą na zmianie projektu dowodu biometrycznego w interesie wielkich firm informatycznych, bowiem nieunikniona byłaby biometryzacja papierowego zaświadczenia i nowy wielki bezsensowny projekt informatyczny.

 

Piotr  Piętak

Drukuj E-mail