Porównanie wyborcze - PO czy PiS

Rozpoczynamy publikacje cyklu artykułów które przedstawią dorobek i porażki rządów PiS z lat 2005-2007  i rządów PO z lat  2007 - 2011

Pytanie, które musi każdy – kto analizuje historie III Rzeczpospolitej – postawić brzmi następująco: czy Państwo Polskie w tym okresie istniało, czy nie było raczej tak – w szczególności za rządów Millera i Belki -, że państwo okazało się fikcją, a rządzenie sprowadzało się do zabiegów utrudniających ujawnienie tego faktu ?

Pytanie, które musi każdy – kto analizuje historie III Rzeczpospolitej – postawić brzmi następująco: czy Państwo Polskie w tym okresie istniało, czy nie było raczej tak – w szczególności za rządów Millera i Belki -, że państwo okazało się fikcją, a rządzenie sprowadzało się do zabiegów utrudniających ujawnienie tego faktu ?

Moim zdaniem dla wielu obywateli naszego kraju Państwo było kompletna fikcją, absurdalną formą bez żadnej treści. I dlatego pierwszym i podstawowym zadaniem zarówno  rządu premiera Marcinkiewicza i premiera Kaczyńskiego była próba odbudowy w świadomości polaków samego pojęcia państwa jako instytucji organizującej życie zbiorowe na terytorium Polski. Czy próba ta się udała ?

Moim zdaniem  - mimo wiele zastrzeżeń co do jej wykonania – tak.  Odczuwalny wzrost bezpieczeństwa obywateli, objęcie ochroną ekonomiczną najuboższych warstw ludności, przywrócenie poczucia, że administracja publiczna , jest skuteczne n.p w tak trudnym temacie jak absorpcja środków unijnych uświadomiło polakom, że Państwo Polskie – po raz pierwszy od 1989 roku –  chroni  dobro publiczne. Przypomnijmy, ze w grudniu 2005 roku, politycy opozycyjni i dziennikarze mówili (a raczej krzyczeli), że rządy PiS-u nie będą w stanie zaabsorbować nawet 25% środków unijnych. Polska zaabsorbowała ich  około 45% na lata 2006-2008, co oznacza, że osiągnie jeden z najlepszych wyników w Unii Europejskiej. To dlatego – o czym nikt nie pisał – osiągnęliśmy tak wysoki wzrost gospodarczy. W tym wypadku skuteczność administracji państwowej była podstawą rozwoju gospodarczego Polski.

Przypomnijmy – o czym także nikt nie pisze - że w roku 2006 ogólna liczba przestępstw (w stosunku do roku ubiegłego) spadła prawie prawie o  7% a wykrywalność osiągnęła  ponad 62% co jest  najlepszym wynikiem w historii polskiej policji. W tym samym roku nastąpił spadek kradzieży samochodów aż o 33%, co jak dotąd nie miało precedensu nawet w innych krajach europejskich ! Nasze „liberalne” media praktycznie o tym nie informowały  obywateli polskich. Kiedy w Nowym Jorku ogłoszono spadek liczby przestępstw o kilkanaście procent pisały o tym wszystkie gazety. Pokazywano w w różnych kanałach telewizyjnych, że można skutecznie walczyć z przestępczością i że warto współpracować w tej mierze z Policją. U nas cisza. Aby uzmysłowić czytelnikowi co to oznacza spadek przestępczości o 7% wyjaśniam, że w roku 2006 wydarzyło się -  w stosunku do roku poprzedniego – 92.044 przestępstw mniej co oznacza  252 przestępstw mniej dziennie.

Wzrost gospodarczy zawdzięcza Polska także – choć wiem, ze brzmi to paradoksalnie – liberalizmowi rządów premiera Kaczyńskiego ? Na czy ten liberalizm polega ?  Polega on na samoograniczeniu (z wyjątkiem sprawy Narodowego Banku Polskiego) władzy wobec sfery gospodarki : kiedy dziennikarze pisali  "że na szczęście Kaczyńscy nie wtrącają się do ekonomii” nie zdając sobie sprawy, że cecha ta jest podstawą liberalnego światopoglądu i świadczy z jednej strony o skromności  rządzących z drugiej zaś o ich głębokim przekonaniu, że naczelnym jej zadaniem jest odbudowa Państwa Polskiego.

Liberalizm rządu premiera Kaczyńskiego nie dotyczył natomiast sfery finansowej innymi słowy rząd nie zgadza się na absolutną autonomie  Narodowego Banku Polskiego, ponieważ – o czym wiedzą wszyscy ekonomiści oprócz naszych domorosłych geniuszy – Polska od kilku lat funkcjonuje w ramach UE, a od lat kilkunastu jest poddana procesowi globalizacji, który nie tylko niszczy skutecznie państwa ale także re-definiuje samo pojęcie „władzy”.

Politykę NBP w minionych latach prof. J.Staniszkis określiła jako :”bankowy zamach stanu i przejęcie faktycznej władzy przez instytucje funkcjonalne (Bank Centralny) kosztem organów politycznych”. Autonomia NBP zgodna jest z interesem procesu globalizacji, jej ograniczenie warunkiem koniecznym istnienia samej instytucji państwa. I dlatego rząd premiera Kaczyńskiego musiał – w imię obrony interesów narodowych – próbować wpływać na politykę NBP.

Przypomnijmy, że wyborczy program PiS-u był próbą połączenia dwóch wydawałoby się przeciwstawnych wartości : tradycji i nowoczesności. PiS jako jedyna partia w historii III Rzeczpospolitej przygotował kompleksowy program informatyzacji administracji publicznej. Chciałbym podkreślić, że w tej sferze rząd miała ogromne sukcesy, czego przykładem może być skuteczna walka z monopolem TPSA Pani Prezes UKE Anny Stróżyńskiej, wprowadzenie zgodnie z harmonogramem UE paszportu biometrycznego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji- według jednomyślnej opinii fachowców zagranicznych i polskich – jednego z najlepszych systemów tego typu na świecie, a także (a może przede wszystkim) wzorcowe przygotowanie informatycznego komponentu układu z Schengen, za które odpowiedzialny był wiceminister G. Bliźniuk.

Kontynuacja sukcesów Rządu  Premiera Kaczyńskiego byłaby zagwarantowana pod warunkiem, że zostanie uchwalona ustawa o podpisie elektronicznym. Wprowadzenie dowodu biometrycznego w drugiej połowie 2009 r. umasowiłoby wykorzystanie podpisu elektronicznego ( co zapowiadał zarozumiale i nieskuteczne Prezydent Aleksander Kwaśniewski w 2001 r.) i byłoby kołem zamachowym rozwijającym „gospodarkę elektroniczną” w naszym kraju. Konsekwencją tego byłby rozwój polskich przedsiębiorstw i napływ nowych zagranicznych inwestycji i nowoczesnych technologii do naszego kraju. Jak wiemy rząd PO nie potrafił przez 4 lata wprowadzić dowodów biometrycznych.

 

Piotr Piętak

Drukuj E-mail