Trotylowe samobójstwo

Prezydent Bronisław Komorowski jest liderem listopadowego rankingu zaufania. Ufa mu 69 procent ankietowanych przez CBOS. Na przeciwnym biegunie znalazł się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Byłemu premierowi nie ufa 55 proc. ankietowanych. To wzrost o 8 punktów procentowych w porównaniu z październikiem.

W każdym, w miarę normalnym kraju, po opublikowaniu takich wyników rankingu zaufania do polityków, J. Kaczyński byłby natychmiast wysłany, przez aparat partyjny, na zielona trawkę, ale nie u nas. W Polsce możemy być pewni, ze ci, którzy go skrytykują za jego reakcje na artykuł opublikowany w „Rzeczpospolitej”, będą natychmiast oskarżeni o wszystkie najgorsze zbrodnie tego świata.

A przecież dla każdego w miarę kumatego człowieka było ewidentne, ze artykuł jest prowokacją do której wynajęto użytecznego idiotę (idiotów), którzy udawali po jego opublikowaniu, że nic się nie stało. Nic się nie stało, pierwsza strona dziennika „Rzeczpospolitej” wyglądała 30 października 2012 jak „Paris Match” 2 września 1939 roku, a nasi milusińscy z „Rzepy” twierdzili, ze obowiązkiem dziennikarzy jest walka o prawdę! Można było posikać się ze śmiechu słuchając red. Gmyza i Wróblewskiego, którzy występowali gdzie się dało w roli bohaterów narodowych i obrońców dziennikarskiej etyki pracy.

Panowie redaktorzy odegrali rolę pożytecznych idiotów bo własnymi rękoma wykończyli ostatni niezależny od władzy dziennik w III Rzeczpospolitej. Kto ich użył jako narzędzia autoprowokacji i prowokacji zarazem? Zapewne prezes spółki, który naszymi redaktorami udającymi intelektualistów od polityki manipulował jak dziećmi. Jednak ta prowokacja nie była tylko i wyłącznie wymierzona w redakcje „Rzeczpospolitej”, była ona także wymierzona w Prokuratora Serementa oraz PiS a raczej naszych bohaterów spod Smoleńska czyli Jarka i Antka.

Sądzę jednak, że prowokatorzy nigdy nie przypuszczali, ze ten ostatni szczebel prowokacji przyniesie im tak spektakularne zwycięstwo. Prowokowani bowiem zachowali się jak – proszę wybaczyć porównanie – psy Pawłowa. Jakby przestali myśleć. Jakby mieli po 15 lat. Jakby w polityce nie siedzieli od 40 lat. To nie była głupota, to było właśnie samobójstwo.

Piotr Piętak

Drukuj E-mail